Rapportal Polskiego Podziemia: Wywiad z Pokoleniem Pewnej Zguby

 PPZ

Przed Wami 61. odcinek „Rapportal Polskiego Podziemia”. Tym razem FentFT rozmawiał z ekipą „Pokolenie Pewnej Zguby”. Wszystkiego o nich dowiecie się z poniższej lektury…

Witam serdecznie. „Pokolenie Pewnej Zguby” – tworzy grupa emigrantów. Działacie w Manchesterze. Powiedzcie na początku, jak połączyliście wspólne siły do nagrywania rapu?
Profus: Ja zjawiłem się w Manchesterze w 2006 roku i przez pewien czas zamieszkiwałem „coś”, co bym dzisiaj śmiało nazwał „skłot”, który mieścił się tuż koło domu Hijack Hooda. Zapoznałem Hijack’a i zaszczepiłem go polskim rapem. Między 2006 a 2007 nagrałem może kilka kawałków oraz kilka gościnnych zwrotek. Przez cały czas byłem jednak aktywny przy współorganizowaniu imprez, koncertów czy nagrywek. Po wyjeździe z kraju nie przestałem także robić bitów. Przez chwilę nawet działała tutaj, tzw. „wytwórnia” oraz studio, które mieściło się na Salfordzie w domu u Dj Rytmika. Powstawał tam między innymi drugi album Popka, pt. „Heavyweight”.
Solak: Ja znalazłem się w UK zupełnie przypadkowo. Uwinąłem się z dnia na dzień. Z Profusem zdeżyłem się po raz pierwszy na koncercie WWO w 2007 i od razu złapaliśmy wspólny język. Podobna branża…
Józef: Ja poznałem Profusa w polskim sklepie na Salfordzie, gdzie pracowała moja ówczesna dziewczyna a obecnie żona. Okazało się, że razem z Solem nagrywają kawałki. Zaprosili mnie na nagrywkę. Wspólnie z paroma jeszcze wariatami nagraliśmy kilka numerów. Po tym chyba powstała nazwa „Pokolenie Pewnej Zguby”, gdyż życie bezwzględnie nas wtedy zdziesiątkowało i skutecznie utrudniło ponowne spotkanie się w tamtym skladzie.
Grzechu: Poznałem wszystkich wariatów już w 2007 roku na Salfordzie, dzielnicy, przez którą przewinął się chyba każdy Polak w Manchesterze. Pisałem rymy już od 14. roku życia, ale pierwszy kawałek nagrałem dopiero z PPZ w 2012, czyli „Element Ulicy”. Od tego czasu nagrywamy wspólnie…

Znaliście się przed wyjazdem, czy dopiero w Wielkiej Brytanii zrodziła się „więź” między Wami?
Grzechu: Każdy z nas jest z innej strony Polski, ale wspólne zainteresowania i podobny tok myślenia sprawił, że znamy się już ponad 5 lat.
Profus: Tutaj na obczyźnie masz megamix Polaków z każdego regionu. Wszyscy spotkaliśmy się tutaj.
Józef: Ja, na przykład, jestem z Przemyśla, gdzie nagrywamy w składzie SNR (SEKCJA NA REWIRZE), formacji z którą jestem związany od lat. PPZ trzyma klimat i tematykę, z którą się utożsamia bardzo wielu imigrantów. Ja jestem tutaj, bo polski system jest dla mnie na dzień dzisiejszy nie do zaakceptowania. Jebać!
Solak: Jebać…

Pewnie poruszę teraz „głęboki” temat. Czy wyjazd za granicę pobudza mocniejsze poczucie dumy i miłości do Ojczyzny? Albo jeszcze inaczej, czy w Was pobudził?
Profus: Przede wszystkim otwiera oczy i pozwala nabrać dystansu do Polski. Obserwujesz jak funkcjonuje obcy kraj i zastanawiasz się, dlaczego takich rozwiązań nie ma u nas. Zdajesz sobie przy tym sprawę, jak daleko zepsuty i wypaczony mamy system w Polsce. Wyjazd pozwala też zobaczyć, w którą stronę teoretycznie nasz kraj zmierza, bo w końcu naszym celem jest dogonić zachód. Anglia ogłupia i zagłaskuje swoich obywateli. Im się wydaje, że Lasania to ich narodowe danie. Nie mają tutaj praktycznie żadnej kultury. Wszystkim rządzi hajs i bezmyślna konsumpcja. Ja jestem, byłem i będę Polakiem i jestem z tego dumny. Nie jestem przy tym w żadnym wypadku rasistą ani też nie udaję, że nie widzę naszych narodowych przywar, zarozumialstwa, skłonności do narzekania, opierdalania innym dupy za plecami, zazdroszczenia i utrudnianiania rozwoju innym. Na obczyźnie staje się to tym bardziej dokuczliwe.
Grzechu: Ja kocham Polskę, to ma Ojczyzna tam się wychowałem i to mam w sercu. Zawsze dumnie mówię, że jestem Polakiem, ale przez różne zdarzenia i władze rządzące w naszym kraju postanowiłem wyjechać tu, na wyspy.
Józef: Z tęsknoty do Ojczyzny na pewno nie wrócę. Nie wrócę spędzić połowy życia w kryminale. Polski system jest bezwzględny dla naszej kultury. Polskę noszę w sercu, ale świadomość istnienia sprawiła, że naszym domem jest Europa.
Solak: Jestem Polakiem i tego się nigdy nie wyrzeknę. Mój kraj niestety nie zapewnia mi godnych warunków do życia, a po zderzeniu się z obcymi realiami mogę śmiało stwierdzić, że wręcz utrudnia. Patrząc na to, jak to działa w obcym kraju, zdaję sobie lepiej sprawę jak nas w chuja robią rządzące elity w Polsce. „Polska to kraj, gdzie nie możesz zwalniać, bo na wyższych szczeblach musisz kurwy dokarmiać”.

Pierwszy Wasz wspólny numer, to „EMIGRACJA”, który powstał w 2008 roku, w składzie: LZM, Wolwo, Profus, Solak. Utwór, jak wskazuje jego tytuł, jest bardzo osobisty, przekazujący prawdę człowieka na emigracji. Cytując: „Polki do mordy biorą egzotykę, bo myślą, że karierę zrobią tu lodem z połykiem”. W Polsce każdy z nas toczy walkę, czy w obcym kraju również nie jest prosto?
Profus:
Tutaj jeżeli jesteś świeżak to jest to totalny survival. Niektórym udaje się ładnie wstrzelić i mają regularną, stałą pracę na kontrakt i wtedy zaczyna się wszystko układać. Przeważnie jednak pracujesz dorywczo przez agencje, zmieniasz non stop tyrę i ledwo wiążesz koniec z końcem. Wynajmujesz pokój żeby było taniej, tam mieszkają przeważnie inni Polacy i jest klimat dosłownie jak w domu wielkiego brata. My jesteśmy wychowani w nieprzyjaznym systemie dla człowieka, dlatego na obczyźnie potrafimy sobie jakoś poradzić.
Józef:
Jestem żywym dowodem na to, że każdemu może się tu udać, tylko musisz ogarnąć wszystko jak należy. Naucz się angielskiego, przyłóż się do pracy albo kombinuj. To jest już każdego indywidualny wybór.
Solak:
Na pewno nie jest prosto, ale jeżeli ktoś jest w miarę obrotny i nie zajebany mułem, to da sobie radę bez większych problemów.

Czy we własnej codzienności spotykacie się z myśleniem obcokrajowca „przyjechałem, więc zrobię karierę”?
Profus: Oni raczej myślą: „przyjechałeś, to zapierdalaj do Kouhozu”. UK to ogromna maszynka do robienia pieniędzy. Jeżeli ich nie generujesz, to szybko pakujesz się w kolosalne długi. Wie to każdy imigrant, nie tylko Polak. Pierwsza, nad wszystkimi jest Królowa (którą ktoś nieśmiertelnie na walucie sportretował i w ten sposób Królowa „nami” rządzi). Drudzy są uprzywilejowani angielscy urzędnicy. Później rodowici anglicy, patologia na socjalach… a na szarym końcu są imigranci, czyli wszyscy przyjezdni, którzy są tu sobie równi.
Józef: Karierę to robiła Cichopek w Polsacie. A tak na poważnie, to każdy jest tu zajęty ogarnianiem spraw, robieniem pieniędzy.
Grzechu: Zależy jaką karierę kto ma na myśli. Ja tam „karierę” robiłem już od młodzieńczych lat. Już w podstawówce nauczyciele mówili o mnie wieczny student.
Solak: Karierę, to robią tutaj chyba Polacy, co pracują po 50 godz. zmiany 12 godz.

Nagrywacie w domowym studio, czy znaleźliście dobre miejsce w Manchesterze, gdzie „muzyka tętni życiem”?
Profus: Obecnie śmigamy regularnie do UndergroudStudios, które jest obiektem komercyjnym. Za wszystko płacimy bulę, więc i jakość nagrań w końcu będzie zadowalająca. Przeważnie nagrywaliśmy po domowych studiach. Zaowocowało to skończonym Mixtapem PPZ, pt. „Element ulicy”. Większość osób u których nagrywaliśmy szybko kończyła tu karierę, zwijała bambetle i znikała jak kamfora.
Józef: Ile można huczeć do szafy. W końcu się udusisz. W tej chwili jest turbo profesjonal, spędzamy dużo czasu w studio. Kończymy „Przyspieszony Proces Zepsucia” oraz równolegle dogrywamy się do innych projektów. Ja cały czas mam możliwość nagrywania zwrotek na SNR.
Solak: Znaleźliśmy fajną miejscówkę, mamy tam magika…

Zabijcie mnie jeżeli źle mówię, ale z tego co zauważyłem za wszystkie bity odpowiada Profus. Czy on jest liderem PPZ i wszystko trzyma w ryzach? 🙂
Józef: Profus nas bije i krzyczy na nas.
Grzechu: Huczy o nowe rymy, dzwoni po nocach i okna wybija. haha.
Solak: Profusik to łączące ogniwo, cały ten proceder…
Profus: PPZ nie ma lidera. Nie jest to nazwa składu, czy grupy, lecz raczej opis pewnego zjawiska, którego wszyscy jesteśmy częścia. Zarówno tu na emigracji, jak i tam, w domu, w Polsce.

Jak na emigracji odbiera Was publika? Przede wszystkim chodzi mi o to, jak Waszą muzykę odbierają ludzie nie znający języka polskiego…
Profus:
Nasza publika to przede wszystkim Polacy i inni słowianie. Anglicy, którzy mieli okazję obcować z naszym rapem w głośnikach czy na żywo, zwykle są mocno poruszeni. My nie nagrywamy dla Anglików, więc mało  nas to w sumie do tej pory obchodziło. Natomiast ludzie związani z rapem jarają się naszą energią.
Józef: Ja mogę Ci powiedzieć jak nas odbiera Polonia na wyspach… bardzo pozytywnie.
Profus: Sam projekt PPZ łączy w sobie ludzi z różnych miast Polski, a to samo się przecież dzieje na lokalnych koncertach. Wszyscy jesteśmy tutaj zdani na siebie, więc naturalną koleją rzeczy jest to, że łączymy wspólnie nasze siły żeby coś stworzyć.
Solak: Nie robimy tego dla publiki. My robimy swoje, nagrywamy przy okazji, ale widzę, że ludziom się to podoba i w każdych miastach pozytywnie nas odbierają.

A jaki panuje klimat na koncertach?
Profus:
Tłusty. Ci co nas już znają, to się zwykle jarają. Ci co nie znają, słuchają w skupieniu tekstów, bo chyba czują, że to o nich samych.
Grzechu: Zapraszamy wariacie na koncert PPZ, sam zobaczysz.
Józef: Jest mega petarda, wielki szacunek dla wszystkich obecnych. Pozdrawiamy wszystkie dobre mordy zapoznane na każdym koncercie.
Solak: Pozdrawiam wszystkich dobrych chłopaków, których skrzywdził polski wymiar karny i leżą wyroki za frytki i czapkę gruszek.

Co myślisz o zjawisku „Islamizacji Europy”? Jak to wygląda w Anglii, gdzie pewnie spotykacie ich na każdym kroku?
Profus: Jest to bardzo skomplikowane zagadnienie. Wiąże się z nim przede wszystkim destabilizacja całego regionu świata Islamu przez najazdy i okupację agresorów z Zachodu. Ta agresja ma na celu zagrabienie ropy oraz innych surowców naturalnych. Ma również na celu zaszczepienie w muzułmanach pragnienia „amerykańskiego snu”, dzięki któremu w przyszłości sami oddadzą wszysko to co mają za „paciorki”.

Nie dziwi mnie na pewno migracja muzułmanów do spokojniejszej Europy. Ci ludzie przenosząc się do nowej, łatwiejszej rzeczywistości potrafią często lepiej wykorzystać oferowane im przez system pomoce.

Przez Islamizację rozumiem, ze masz na myśli to, że muzułmanie skuteczniej się rozmnażają od Europejczykow na ich własnym terenie? Świadczy to o wadach naszego własnego stylu życia… oraz ułomności systemu, w którym żyjemy.

Manchester to miasto wielu kultur. Tutaj rasiści mają raczej ciężkie życie, więc cieszę się, że nigdy jednym z nich nie byłem.

W Polsce na temat Islamu, czy to w TV, w radiu, czy w rozmowie z ludźmi nie usłyszałem nigdy ani jednej pozytywnej opinii. Wiecznie występował w kontekście „czegoś” złego. Dziwila mnie nagonka w mediach i zaostrzanie wszelkich przepisów z powodu wojny z fanatykami Islamu. Tym bardziej, że przecież w ogromnej mierze raperzy ze Stanów, czy Francji, których słuchałem, urodzili się w tej wierze. Tutaj w bezpośrednim zetknięciu się z muzułmanami okazało się nagle, że nie taki „diabeł” straszny jak go malują.

Sam przeszedłem na tę wiarę w 2008 roku. Po kilku latach niestety zaniedbałem praktykę, więc dzisiaj nie mogę się nazwać muzułmaninem. Nadal nie piję alkoholu i nie jem wieprzowiny.   Każda religia ma na celu wykształcenie w człowieku kręgosłupa moralnego i pomoc w  odnalezieniu Boga. Ludzie wierzący i praktykujący, nieważne jaką religię, są z natury dobrymi ludźmi. Sami wiemy jakie podejście mają młodzi ludzie do Kościoła w Polsce. Kraje Islamu, choć bardziej praktycznie podchodzą do religii, to jednak każda nacja stosuje się do niej w inny sposób. Islam jest równie podzielony jak Chrześcjaństwo. Nie popieram ani tego jak niektóre nacje traktują kobiety, ani tego jak ktoś to tłumaczy „przecież tak mówi Koran”. Wychowałem się w polskiej kulturze, która nie ma sobie równej na świecie i jestem dumny z naszej historii i naszego dziedzictwa narodowego… Niestety to tyle, bo realia jakie mi zafundował mój własny kraj w postaci przyjebanego prawa, chamstwa i kurestwa na każdym kroku, sprawiła że znalazłem się tutaj. Tak samo w krajach Bliskiego Wschodu trafiają się bardzo pojebani ludzie, którzy bądąc drapieżnikami wskakują na szczyt łańcucha pokarmowego i dojeżdżają naród. Tam więc przyjebanego prawa, chamstwa i kurestwa pewnie też nie brakuje. Na tej płaszczyźnie mieszania się kultur zawsze dochodzi do zgrzytów. Fajnie by było jakbyśmy mogli wszyscy żyć u siebie w krajach, godnie i na poziomie, nie martwiąc się ani o wewnętrzny bajzel, ani o zewnętrzne agresje.

Nie ogłupiajmy się jednak. Dzisiaj świat jest mały. Mimo to, nasz wpływ na cokolwiek jest jeszcze mniejszy. Jeżeli Europa wymiera, a Azjaci zajmą nasze miejsce to jedyne co ja mogę z tym zrobić to spłodzić liczne potomstwo. W Anglii mnóstwo Polaków decyduje się na założenie rodziny. Obcy kraj stwarza im do tego lepsze możliwości niż własny. Ale coś kosztem czegoś, bo zaraz obok widać Kurda w kolorowych dresach popijającego piwko, który gwiżdże na blondwłosą Polkę z małej wsi spod Grójca, do której śliniąc się woła: „Gosza Kocham Cze!”. Nasze rodaczki cieszą się dużą popularnością wśród czarnych i Azjatów, jak i Vice Versa. Nie rozumiejąc ani ich intencji, ani nawet języka, w którym rozmawiają, robią sobie dzieci. Jeżeli Cię to martwi to nie obawiaj się. O ile w Anglii masz system benefitów, który imigranci potrafią skutecznie łupac, tak w Polsce będą łupani przez nasz rząd, tak jak wszyscy inni.

Ostatnimi czasy puściliście „PPZ Element ulicy – Mixtape”. Jak długo zbieraliście na niego materiał?
Profus: Materiał zebraliśmy chwilę, ale samo nagrania go utrudniały, przeważnie przez różne problemy. Jest to zamknięty pewien okres czasu na krążku.

Z tego co zaobserwowałem, to fizycznej wersji nie zrobiliście…
Profus: Będzie, będzie…

Tematem Mixtapu krótko mówiąc jest „Emigracja”. Czytałem takie komentarze, że już ten temat się przejadł, bla, bla, bla… Więc pozostaje mi spytać o koncepcje kolejnej produkcji od Was. Macie już jakiś zarys?
Profus:  Wszystko w PPZ przychodzi raczej naturalnie, wraz z tematami, które nam serwuje samo życie. My robimy swoje. Emigracja jest tu tłem.

W jakiej kondycji jest brytyjski rap? Wiadomo, że nie ma co go porównywać z polskim, inny klimat, inna historia… wszystko inne. Artyści przede wszystkim czerpią z Ameryki, a i z tego co wyczytałem Ameryka sięga po inspiracje z UK.
Profus: Tak naprawdę rap klasyczny w UK występuje raczej w formie podziemia. Głównym nurtem jest tu Girmme i Dubstep.

A jak jest u Was z solówkami?
Profus: Pewnie w swoim czasie przyjdą i solowe krążki. Mi zawsze bardziej odpowiadała załoga.

Tutaj muszę trochę pomęczyć jeszcze Profusa o RanDeWu i tę całą „bandę” z Natolina. Opowiedz o tych starych produkcjach. Przyznaję się, że jestem FANATYKIEM i żałuję, że tak mało kawałków jest do przesłuchu. Tak pół żartem, pół serio nawet na Myspace nie mogę wejść, bo za stara przeglądarka, a tam też kilka smaczków od Was można wynaleźć…
Profus: Nazwa RanDeWu wzięła się od spotkań na schodowych klatkach. Jeszcze w czasach jak żaden z nas nie myslał nawet o nagrywaniu. To było w ’96 jak do Polski dotarły na przegrywanych kasetach pierwsze kawałki z – 36 Chambers – jeszcze w chujowej jakości. Słuchaliśmy wtedy na podwórku z kaseciaka nagrywanych audycji Bogny i Volta. Nie było w tamtych czasach jeszcze szybkiego powszechnego Internetu na osiedlach.

RanDeWu to klasyczna zajawka sportowa z Ursynowa. Pozdrawiam załogę i wszystkich stałych bywalcow 76. Była nas zgraja najlepszych koleżków, z którymi dorastałem od piaskownicy. Rap to był dla nas kolejny pretekst do współzawodnictwa i świetnej zabawy. Była piła, kosz, decha… był Hip-Hop, freestyle i słuchanie płyt. Żebyśmy mieli pod co w ogóle zacząć nagrywać, zacząłem zgłębiać tajniki produkcji bitów. Podszedłem do tego na poważnie.

Nagraliśmy swego czasu w chuj numerów, zagraliśmy kilka koncertów… i tyle. Każdy poszedł w swoją stronę.

Z większością załogi mam wciąż kontakt. Nic jednak nie wskazuje na wspólne projekty w przyszłości w całym składzie. Może uda się jeszcze któregoś z nich namówić na wspólną nagrywkę. Pozdrówka mordeczki!

Dzięki Wam za poświęcony czas. Czy chcielibyście kogoś jeszcze na koniec pozdrowić? Coś przekazać?
Grzechu: Pozdrawiam Kleosin, Białystok, wszystkie mordeczki i moich bliskich!
Profus: Pozdrawiam czytelników rapportal.pl i wszystkie pozytywne mordeczki w Polsce jak i na emigracji. Elo!
Solak: Pozdrawiam wszystkich dobrych koleżków. Z fartem!

Odwiedzajcie strony facebook:
http://www.facebook.com/pages/Pokolenie-Pewnej-Zguby/228976047203789
– http://www.facebook.com/rapportalpl
http://www.facebook.com/Fentrapportalpp

Współpraca:
www.sectorx.pl , www.sectorshop.net
www.diilszop.com
www.enclothes.pl
www.odwaga.eu
www.rapstory.eu
www.normashop.pl
www.klasykshop.pl
http://www.facebook.com/PolskeeHitmanStreetwearCollection

Wspieramy:
www.kolorujemydzieciom.pl

Rapportal Polskiego Podziemia logo 2012 - Kopia