Numer Raz WYWIAD dla Rapportal

Słuchanie muzyki jednej drugiej Warszawskiego Deszczu – Numera Raz jest jak seans dobrej amerykańskiej komedii. Zero pretensji do wielkiej sztuki, czy też ukazywania dramatów ludzkiej egzystencji, to świetna pogodna opowieść o życiu w wielkim mieście. 
Wywiadowi z największym chyba luzakiem polskiej sceny hiphopowej towarzyszy wyluzowana atmosfera. Może nawet zbyt wyluzowana? Taki jest Numer Raz.
Dlaczego tak lat kazałeś nam czekać na swój nowy album. Co się działo się z tobą w tym czasie?
NUMER RAZ: Różne sytuacje zdarzały się na mojej ścieżce życiowej. Były kłopoty ze sprzętem, problemy z moim, że tak powiem „ogarnięciem się” życiowym. Kiedy mieliśmy już pół płyty nagranej, okazało się, że te kawałki zdążyły mi się już znudzić. Tak naprawdę to dopiero przy nagrywaniu płyty Warszawskiego Deszczu „Powróciwszy”, doszedłem do wniosku, że muszę powrócić tu naprawdę, i wydać solową płytę w wytwórni Wielkie Joł.
Często przy okazji tej płyty wspominasz o buncie maszyn. Co tak naprawdę działo się w tym studio?
Studio Lubię Wąchać Winyl mimo swojej krótkiej historii miało w swojej historii parę smaczków, że tak to nazwę –  sensacyjnych. Pewnego razu pan, który remontował nasze studio a konkretniej,  miał za zadanie wyłożyć specjalne kamienie za perkusistą by dźwięk lepiej się rozchodził, został w studio na wieczór sam. Wtedy przyszło mu do głowy coś bardzo dziwnego:  postanowił wyrzucić przez okno cały sprzęt:  mikrofony, gramofony, MPC-tkę, głośniki i jeszcze parę zbędnych rzeczy, jego zdaniem.
 Już po fakcie, kiedy straty oszacowaliśmy na 70 tys. złotych, pan nie był wypłacalny, w związku z tym trzeba było troszkę poczekać aż ten sprzęt się zregeneruje, i zostaną dokupione nowe elementy –  to nazywam buntem maszyn.
Jak to jest twoją małżonką? Z nagrywek Warszawskiego Deszczu można wywnioskować, że nie zawsze jest ona przychylna Twojej działalności jako rapera… 
Tak,  to zgryźliwość mojego kumpla Jacka…
TEDE (z oddali): Zawsze lubiłem twoją małżonkę (śmiech)…
NUMER RAZ: A małżonka moja uwielbia Jacka…
TEDE: Ziom, zgadnij, kto najbardziej cieszył się z reaktywacji Warszfskiego Deszczu? Małżonka Numera! (śmiech)
NUMER RAZ: No tak, nieraz trzeba było zostać w studio do późnych godzin nocnych, więc nieraz dzwoniłem, pytałem Żonę czy mogę dłużej zostać. Tede z kolei nie był twardy, zamykał drzwi do studia i kazał mi nagrywać (śmiech). Dlatego płyta powstała tak szybko.
A czy to prawda że Tede wystąpił na twoim weselu?
Numer: Ogórki kwaszone jadł, wódkę pił (śmiech). To było podobno pierwsze wesele na jakim był…
TEDE: I ostatnie…
Numer: Wracając do tego, o co pytasz: pod koniec wesela, kiedy większość gości była już ciężko wstawiona i zostali głównie młodzi ludzie, zrobiliśmy taki z Jackiem taki mini koncert.
Myśląc Numer Raz wielu fanów hip-hopu powie z pewnością – bardzo optymistyczna, pogodna postać. Właściwie, to chyba nie jestem w stanie wyobrazić sobie ciebie w jakimś dołującym repertuarze. Z czego wynika ten Twój optymizm?
Wiesz, mam strasznie kiepskie życie…(śmiech) Tak naprawdę, staram się do życia podchodzić z przymrużeniem oka. Mam problemy tak jak każdy, ale staram się układać to sobie tak, żeby wyszło dobrze. No i tak sobie brnę przez świat z uśmiechem na ustach. Każdego poranka gdy patrzę w lustro myślę… >>Numer, spoko gość jesteś!<<.
Na nowej płycie pojawiają się goście kojarzeni z wytwórnią  Alkopoligamia, skąd to nagłe zbliżenie?
Pracowaliśmy razem nie po raz pierwszy, bo przecież kiedyś z Mesem mieliśmy wspólny utwór na płycie „Kodex 2”. Chłopaków bardzo lubię i cenię za muzykę, jaką tworzą, i za to jakimi są ludźmi. Nie wszyscy ekipie Wielkie Joł musza mieć podobne zdanie (śmiech). Zaprosiłem na „Muzyka, bloki Maszyny” Mesa i Pjusa mam nadzieję ze pojawią się również na kolejnej mojej płycie. Trzymamy się razem!
Jaka jest geneza utworu „Zdrowie” Czy trzydziestoparoletni hiphopowiec to już naprawdę emeryt.
To był kawałek który nagrałem pod kątem Pjusa bo chłopaczyna ma dość duże problemy ze zdrowiem . Ja też już nie należę do najmłodszych –  mam32 lata, no i siłą rzeczy organizm troche wyniszczony hiphopowym stylem życia, ale wciąż żyję i mam się nieźle.
Co nowego w studio LWW?
Same dobre rzeczy! Płyty Pablo Pavo, solówka Mesa, Proceente, Mariki, TeTrisa.. tak naprawdę dopiero teraz można powiedzieć, że studio zaczęło dobrze prosperować . Są dobrzy artyści, napływają nowe zlecenia. DJ Zero miał zawsze dobre wyczucie do muzyki ale teraz odnalazł się w środowisku realizatorskim. Jest dobrze i trzeba się cieszyć z tego powodu.
Jak z perspektywy paru miesięcy od premiery oceniasz reaktywacje WFD?
To było bardzo przyjemne uczucie nagrywać razem po tylu latach. Posiedzieć w studio, ponagrywać po nocach. Esencja hip-hopu.
Będą jakieś teledyski do płyty „Muzyka Bloki Maszyny”
Powstanie teledysk do kawałka singlowego „PL.Otki” Będzie też do „Na Kosmos”, który już  powstał ale trzeba go przemontować, jestem też dogadany z kolegami na kolejne, zobaczymy jak to będzie…