„Weekend ze Step Records” #2 DJ B/Szczur „Zaraza”.

CD(1)

Recenzja Rapportal. DJ B/Szczur „ZARAZA”.

Pamiętam jak dostałem wiadomość z tytułem „ZARAZA – tajemniczy projekt od Step Records. Otwórz tego maila by uratować swoje istnienie”. Musiałem uratować swoje istnienie(śmiech), a raczej zaspokoić swoją ciekawość – co to za projekt?! Niestety nie dowiedziałem się niczego konkretnego, a tajemnica była ściśle ukrywana tak jak przy okazji akcji z kryptonimem P.E. (wtedy chodziło o „Przemytnika Emocji” Onara). Wraz z premierą pierwszego singla („Dom zły”), okazało się, że to album producencki DJ’a B i Szczura, którzy ściśle współpracują odpowiednio z Molestą i projektem Parias . ZARAZA taka straszna jak ją wytwórnia malowała?

YouTube Preview Image

Na pewno sporo w tym racji, ponieważ album do pogodnych nie należy. Zarówno wydźwięk podkładów, jak i warstwa liryczna to ciężki klimat, który momentami zahacza o iście horrorcorowy styl.  Pierwszy singiel bez wątpienia „zaraził” słuchaczy. „Dom zły” w obsadzie trzech nietuzinkowych narratorów nie mógł się nie udać. Gdy dołożymy do tego jeden z najlepszych teledysków br. mamy materiał, który posiada dobry grunt promocyjny. Rozpoczynające „Chore miasto” Hadesa  napawa grozą. Druga część HIFI Bandy, Diox, w swoim solowym numerze nie leci tak mrocznie, lecz również z bezpardonowym zacięciem. Zarazowy posse-cut zebrał tak różne style jak Juras, Te-Tris, czy Mes. Mimo tego ani trochę mnie nie porwał. Bardziej do tej płyty pasuje Praktis z gorzkim „Ktokolwiek”, albo Hukos z Cirą z bezpretensjonalnym opisem „Dżumy”. „Świt” obnaża klimat zła nocy, a VNM świetnie puentuje swoją zwrotkę : „Dla skurwysynów mam z miejsca jeden plan/W nocy chudną o 21 gram”. Na zakończenie (przedostatni numer na trackiliście), bardziej jasnym akcentem jest „Śmierć kliniczna” od Medium, który sam ją nazwał „światełkiem w tunelu” tego projektu. Zaraza choć krótko, to wyczerpała odpowiednio koncept.

YouTube Preview Image

Bym zapomniał o kolegach zza wschodniej granicy. Od Lvinoye Serdce i Ligalize dostajemy „Spalnie Raioni”. Nie jestem rusofobem, a ich języka liznąłem rok w swoim życiu. Rozumiem co dziesiąte słowo, za to wiem, że operują na jednym z ciekawszych podkładów na projekcie. Dobra, to był tylko pretekst do przejścia w stronę muzyczną, czyli część ważniejszą bezpośrednio dla DJ B i Szczura. Spodziewałem się projektu zbliżonego na przykład do „Demonologii”, tymczasem autorzy nie boją się eksperymentować z elektroniką i wprowadzać do swoich pokładów nowoczesnych rozwiązań rytmicznych – „Jak sen”, albo „Chore miasto” są idealnymi przykładami. „Dom zły” nadal uważam za mroczny majstersztyk, który od pierwszej do ostatniej sekundy trzyma w napięciu. „Pokonać słabość” pozostawia w głowie tylko klimat pogłosu mocnego klawisza, a w „Dżumie” do głosu dochodzi nieco psychodeliczny klimat. Im dalej w Zarazę tym lżej. „Nie jestem tu od pouczania” nie jest tak mroczne jak wcześniejsze produkcje, „Śmierć kliniczna” nasuwa skojarzenia z muzyką zawarta na „Graalu”, a „Świt” rzeczywiście oddaje klimat poranka. Gdzieś w połowie Zarazy dostajemy także gramofonowe popisy od DJ’a B i DJ’a Eprom. Ważnym elementem płyty są również wykorzystywane fragmenty filmów i audiobooków, które uzupełniają koncept. Kto by pomyślał, że teksty z „Wesela”, albo „Galerianek” zapiszą się na kartach tego albumu…

Podsumowując, Zaraza to krótki, spójny i bezkompromisowy krążek. Jak to mówił Mes? „pisano o tym tomy 2/3 sukcesu to mieć na siebie pomysł”. Tu ten pomysł bez wątpienia jest, jest również praca włożona w brzmienie materiału, a także bezpardonowe zwrotki od dobrych graczy. Co tu dużo mówić. Solidnie, bez kaleczących wpadek, a z własnym konceptem na całość. Czwóreczka jak nic!

YouTube Preview Image