„Weekend ze Step Records” #1 Miuosh X Onar „Nowe światło”.

miuosh_onar_nowe_swiatlo_cover_72dpiRecenzja Rapportal. Miuosh X Onar „Nowe światło”.

Miuosh z Onarem to bez wątpienia kolaboracja dwóch najbardziej truskulowych raperów w naszym kraju. Truskulowych, ale też fejmowych, którzy swoimi ostatnimi albumami odnaleźli sporą rzesze wyznawców. „Piąta strona świata” i „Prosto przed siebie”, a także „Dorosłem do rapu” i „Przemytnik emocji” to pozycje, w których przelewa się tylko i wyłącznie rap – ten w najczystszym wydaniu. Połączenie na linii Kato X WWA już przed premierą wzbudziło sporo kontrowersji, a kolejne single zostawiały ambiwalentne odczucia…

YouTube Preview Image

„Nowe światło” to popis producentów. Plejada najbardziej znanych beatmakerów i ich muzyka stanowi o sile tej płyty. Eljot po okresie ciszy związanej z jego osobą powrócił z płytą razem z Planet ANM, co nie przeszkodziło mu w stworzeniu największego sztosu płyty – „Sam”, który notabene jest perełką liryczną, a także bardziej stonowanego, klasycznego „Nie zamykaj dzisiaj drzwi”. Sherlock świetnie połamał „Światło” zabarwiając go nieco elektronicznym stylem. Voskovy wykopali przyjemny dla ucha sampel, który łączy się z surowymi werblami w „Fejmhejter”, a Młody GRO dorzucił od siebie przebojowe „Jest wysoko”. Pawbeats spiął płytę w postaci „Inflammatio” oraz „Offusciatio”, a także wysmażył singlowe „Kilka słów” z Bob Airem, czy ciekawie rozpoczął „Miało mnie tu nie być”, które finalnie wyszło od NNFOF. Kto jeszcze? Donde, Fleczer i TMK Beatz. Z tej trójki warte uwagi są dwa podkłady od tego najmniej znanego – Fleczera. Zarówno „Wrosłem w to” jak i „Kato X WWA / WWA X Kato” to kompozycje, które odpowiednio zgrały się z klimatem tekstu. „Nowe światło” to dryf po różnych zakątkach rapu, przy czym parokrotnie zacumowaliśmy do nieznanych dotąd portów (na pewno w dyskografiach tych raperów). Produkcja, a także mix z masterem(Erem) to naprawdę przyzwoity poziom.

Nie ma co ukrywać – zarówno Onar z Miuoshem to osoby ustabilizowane życiowo. I choćby dlatego dostajemy motywujące do rozwoju „Jest wysoko”, odkrywające kulisy życia artysty po tym jak opadnie konfetti  –  „Sam”, mówiące o pozycji w rap-grze „Światło”, ale też bardziej zajawkowe „Kato X WWA / WWA X Kato”. Nie zabrakło knebla dla zawistnych w „Miało mnie tu nie być”, czy dialogu z prawdziwymi fanami w „Zostań”. Całość niestety została okraszona jakimiś nietrafionymi metaforami i znanymi frazesami. Po gościach, którzy tworzą główny nurt tej sceny oczekuje się czegoś bardziej dojrzałego niż : „jestem jak pieprzony złodziej kradnę Twój czas i uwagę”, albo „jestem najlepszą chwilą ich marnej doby”. Przykłady? „Kilka słów” to kompletnie nieudana próba oddania jakichkolwiek emocji i najgorzej wytypowany singiel 2013 roku (8 innych, lepszych numerów można było wybrać…). „W odpowiednim miejscu” również nie rozkłada na łopatki,  a „Jest wysoko”, o którym zaraz będzie mowa to idealny przykład tego jak gościnnym udziałem pozamiatać numer. Inaczej została ujęta Piąta Strona Świata i Warszawa w numerze „Wrosłem w to” – gorzej. Daleko im  do plastycznych obrazów z poprzednich płyt tych wykonawców.  Pomysły na teksty są nienajgorsze, gorzej z okraszeniem ich w porywający sposób. Jeżeli chodzi o kwestie warsztatowe to Miuosh mnie zaskoczył. Choćby to jak przewinął refren ze „Światła”, albo przyśpiesza na początku w „Sam” – klasa. Onar? Często zachowuje się jakby brakowało mu powietrza w połowie wersu… Zdecydowanie Miuosh>Onar.

YouTube Preview Image

Gościnnie płytę zdominowała Warszawa. Pezet nie miał większego problemu, żeby polecieć wyżej niż gospodarze („Rozkładam skrzydła i lecę, choć naprawdę nie mam ich” – ktoś słusznie stwierdził, że Onar tym wersem wygrał grę), JWP zdominowało klasyczne „Born sinner”, w szczególności Ero, który mimo upływu lat potrafi porwać swoim mikrofonowym luzem. Na zakończenie wisienka na torcie w postaci Włodka. „Ponad trzy dychy, wciąż jestem MC/Płacę za bity, błędy i komitet rodzicielski” – może jest to moja nadinterpretacja, ale ja tu słyszę nawiązanie do Włodka z „Kumpli”, który płacił za rachunki i czuł się jak facet. Kolejnym etapem dorosłości jest opłacanie komitetu rodzicielskiego. Świetnie dobrani goście, którzy nadali numerom odpowiedni kształt. Bez przepychu, bez silenia się na sztuczne kolaboracje. Nie ma co narzekać.

„Nowe światło” bije blaskiem po oczach ciekawymi kompozycjami, a niekoniecznie poziomem raperów. I o ile produkcyjnie album jest odbiciem od dotychczasowych klimatów, szczególnie ze strony Miuosha, którego płyty przepełnione są wokalnymi samplami, o tyle warsztat liryczny to zupełnie nic nowego. Chyba brakuje trochę pomysłu na siebie, a za często autorzy korzystają ze starych patentów. Niestety, ja pokładałem w tym projekcie ogromne nadzieje. Liczyłem na coś naprawdę świeżego, coś co może zapisać się na kartach nie tylko 2013 roku, ale ostatnich lat polskiego rapu – niestety się przeliczyłem. „TYLKO” szkolna trójka.

YouTube Preview Image