Weekend z Prosto #1 Kaen „Piątek 13-go”.

25611,z_576_379

Z pełną premedytacją mogę stwierdzić, że Kaen to najbardziej kontrowersyjna postać na rapowym rynku. Jest on obiektem bardzo skrajnych opinii, a jego muzyka i całokształt kreacji scenicznej sprawia, że często jest brany pod lupę czy to w felietonach, czy różnego rodzaju wywiadach z innymi raperami. Wszystko to za sprawą inspiracji Eminemem. Tu wyłania się pytanie czy linia pomiędzy inspiracją, a najzwyczajniejszym kserowaniem stylu nie została naruszona. To należałoby pozostawić ocenie słuchaczy. Dziś skupimy się na jego drugim, legalnym krążku – „Piątek 13-go” wydanym pod egidą Prosto, który na przekór miał swoją premierę w Walentynki.

YouTube Preview Image

Nowy projekt od Kaena to dwupłytowe wydawnictwo, które powstało przy współpracy z Ive. Podobnie było w przypadku „Od kołyski aż po grób”. Wyjątkiem jest jeden podkład od Donatana do utworu „Ona”, który czerpie z zachodniego wybrzeża. W pozostałej części albumu słyszymy dźwięki od Ive, który wystylizował tę produkcję na konwencję obraną przez Eminema. W podświadomości ciągle towarzyszy mi uczucie deja vu, bo w jednym miejscu pianino jest wyjęte rodem z Marshalla, innym razem linia melodyczna, albo perkusja. Takie ‘inspiracje’ mogą drażnić. W szczególności, że „Mów mi D.ave”, tytułowy „Piątek 13-go”, albo „Nie rozumiem fenomenu” są niemal kalką produkcji, na których poruszał się raper z Detroit. Co nie znaczy, że płyta nie jest różnorodna, ponieważ Ive żongluje klimatami, żongluje stylami, żongluje nastrojami. I tak obok przebojowych momentów, na których Kaen prezentuje się ze swojej chorej strony, są też chwile bardziej stonowane, o wydźwięku pozytywnym – chociażby „Mimo wszystko”, czy „Zbyt wiele”. To sprawia, że Kaen sporadycznie otwiera się na nieco bardziej wrażliwe teksty. Wracając do muzyki. „Nie ma miejsca” w towarzystwie Peji naprawdę brzmi świetnie, „Do przodu” zmusiło Kaena do eksperymentów z flow – kiedy to raz zapierdala jak karabin, żeby za chwilę zwolnić i spokojnie przewinąć refren. Podobać się może prostota. „Patrzą na ręce”, albo „Zwyrodnialcy” lecą mocno, pewnie, a przy tym bujają głową.

Jeżeli nie spodobała Ci się konwencja hardkorowych tekstów Kaena na poprzednim projekcie to nie za bardzo masz czego tutaj szukać. Spora część „Piątku 13-go” przyprawia o ciarki. Może nie w takim znaczeniu jak przy albumach Słonia – tutaj poziom zepsucia sięga zenitu. Na płycie nie brakuje obleśnych tekstów, sexu, narkotyków, hedonizmu, nagromadzenia wulgaryzmów, czy życia związanego z ulicą. Pierwsze wersy z D.ave najlepiej to obrazują :

„Narodziłem się po to, żeby dzieci psuć.
Nabroiłem, lubię w czoko, kutas leci w dziób.
Twoja córka po koncercie, pita sperma do dna.
Taka pusta.. Ona resztki D.ave’a ma! (hahaha)
Mieszam kokainę z whisky,
meskalinę, grzybki, lubię wydzielinę z cipki.
Chce w waginę wbić dziś D.ave uroczy;
Ej pomocy! Flet się zmoczył.”

Jeżeli już przebrniemy przez zwyrodniały charakter gospodarza dokopiemy się do życiowych tekstów. „Ballada o Dawidzie Starejki”, „Mimo wszystko” , „Kartka z pamiętnika” to numery, w mniejszym lub większym stopniu, osadzone w autobiograficznym motywie. Dostajemy też wachlarz piorunujących braggadacio (chociażby „K-Toś N-Ieobliczalny”, który robi wrażenie zarówno muzycznie jak i pod względem skillsów). Dawid ma też swoją bardziej wrażliwą stronę. Na przykład mogą posłużyć „Zbyt wiele” i „Muszę iść”. Ja zdecydowanie wolę Kaena, który opowiada o swojej przeszłości, który nie boi nawijać się o swoich słabościach i rozlicza się z samym sobą. „Kartka z pamiętnika” to chyba jeden z nielicznych utworów, do których będę stale wracać. Pozostała część płyty, z drobnymi wyjątkami („Patrzą na ręcę”, „Nie ma miejsca”, „Do przodu”), wywołuje ambiwalentne odczucia. Nie wspominając o dwóch żenujących skitach „Bejbi knaga”.

YouTube Preview Image

Po raz kolejny Kaen tworzy album, na którym nie brakuje inspiracji Marshallem. Dla kogoś kto potrafi podejść do tego z dystansem nie będzie to problemem. Ja nie za bardzo chciałbym rozliczać Kaena za ‘podrabianie’ swojego idola, ponieważ ciągle tkwi w nim ogromny potencjał, a i umiejętności nie brakuje. Za to z chęcią bym podpisał pod słowami Hukosa z felietonu dla magazynu Vaib. Najprościej mówiąc. Więcej Kaena w Kaenie – to najprostsza metoda, aby odciąć się od uporczywych porównań i ciągłych bluzgów. Za „Piątek 13-go” dwójka, może z małym plusem.