Recenzja Rapportal. Wuzet „Własne zdanie”.

352-1798-thickbox

Recenzja Rapportal. Wuzet „Własne zdanie”.

Teraz to wiem. Mixtape „Dzieci basu” był tylko rozgrzewką przed prawdziwą bombą, jaką dostajemy od Wuzeta. Jeżeli wyłapałeś tego typa przed debiutem to albo go pokochałeś, albo znienawidziłeś. Ja z pewnością należę do tych pierwszych. Może nie śledzę jego poczynań od czasu pierwszych, podziemnych nagrywek, ale po udziale na płycie Bosskiego Romana zostałem uzależniony – szybciej niż ćpuny heroiną.

YouTube Preview Image

Wuzet ej kej ej Własne Zdanie i/lub Więcej Zieleni to jeden z nielicznych szaleńców, który potrafi rozłożyć na łopatki refleksją, ale też wprowadzić w imprezowy vibe. W ten sposób pierwsza „Iluzja” skłaniała ku rozkminom na wielu polach, a „Dziki stan” #zbombionyjakafganistan gloryfikuje dobrą zabawę. „Więcej zieleni” przedstawia słabość do marihuany i nieco ironizuje ze spożywania alkoholu : „Amnezja, purpurowa mgła, AK47, biała wdowa, cytrynowy skun, a wy tylko wóda i browar”. Jednak we „Wchodzę do lokalu” słyszymy, że płynne używki nie są Wuzetowi obce. „Wirus3000” zaraża w najlepsze, a „Superhigh” z tekstem „zjarany bardziej niż bluza Żuroma” i refrenem na prostym patencie łatwo zapada w pamięci jako jeden z najlepszych bangerów płyty. „Dupy i hajs” to temat, w którym Pezet od czasów „Muzyki rozrywkowej” odnajduje się najlepiej – tym razem nie było inaczej. „Własne zdanie” śmiało można nazwać braggowym numerem, a oparte na kontrastach „Niektórzy/Inni” jest jednym z najbardziej treściwych numerów na krążku. Bardziej nastrojowa „Niedziela” jest zupełnie innym lotem niż wcześniej energetyczne numery Wuzeta („Czuję się jak na Saharze w kożuchu/Lub jak na Antarktydzie bez butów”), jednak kończąca „Wyliczanka” pozostawia jednoznaczne odczucia z albumem. Odczucia, w których dominują proste, oparte na podobieństwie sylab rymy, pełno dobrej energii i flow, którego choćbyś chciał nie podrobisz.

W Polsce mieliśmy już parę prób przekładania brytyjskiego brzmienia w polskie realia. Próbował Pezet, próbował Borixon, próbowało Pokahontaz. No i wszystko byłoby fajnie gdyby nie fakt, że nie są to płyty utrzymane w konwencji stricte dubstepowo-grime’owej. To co dostajemy od Wuzeta to idealny przykład tego, że rap ma wiele oblicz i zdecydowanie rozwija się w wielu kierunkach. Spośród grona beatmakerów najlepsze produkcje dostarcza Dubsknit. „Iluzja” oczarowuje od pierwszej sekundy, „Dupy i hajs” ma swoją energię, a „Superhigh” wysmażone wspólnie z Chokesickiem sprowokowało Wuzeta do stworzenia bangera. Tytułowe „Własne zdanie” jest świetnie zaaranżowane, na pochwałę zasługuje CLN3000 za „Niedzielę” i „Niektórzy/Inni”, które są odbiciem od agresywnie napierających podkładów. Wałek tak skonstruował „Więcej zieleni” co by poczuć się jak na haju. Niestety zawodzi TastyBeatz z „Targowiskiem próżności” i PLN Beatz z megą wkurwiającym „Dzieckiem basu” – a szkoda, bo akurat ten podkład został okraszony jednym z lepszych tekstów. Mniej jednak każdy bas to rzeźnik, tu nie ma czasu na plumkające odgrzewanie kotletów, aranże wciągają, a i różnorodność całości jest w tym przypadku interesująca. „Własne zdanie” pod względem muzycznym jest ciekawą pozycją, ponieważ jeszcze nikt w takim stylu nie przeszczepił ducha brytyjskiej muzyki.

YouTube Preview Image

Wuzet operuje najbardziej zwariowano-prześmiewczym flow od czasów Winiego i nawija pod stricte brytyjskie brzmienia w takim wydaniu jakiego polska scena jeszcze nie doświadczyła. Na dodatek ma własne zdanie, którego co raz częściej brakuje naszym wykonawcom, a całokształt nie jest kolejną kopią kopii, a najświeższym stylem ukształtowanym podczas emigracji. Cóż można więcej powiedzieć? Wypadałoby pochwalić Koka Beats. Dwie pozycje w trakcie rapowej jesieni pokazują, że nie warto inwestować w ilość, a w jakość, ponieważ Wuzet jak i Flint to dwie bardzo miłe niespodzianki. Ocena? Parafrazując Gurala : pięć na sześć pointów.

Zamów album na KOKAFEAT.COM!