Recenzja Rapportal. VNM „ProPejn”.

 vnm_propejn2013

Recenzja Rapportal. VNM „ProPejn”.

„De nekst best” było uhonorowaniem podziemnej drogi. Następnie „E:DKT” otworzyło VNM’a na warsztatowe i muzyczne nowości. Tym bardziej ciekawie zapowiadał się „ProPejn” – w końcu artysta z Elbląga jasno się zdeklarował : „Moi fani mogą mi na bank ufać/Że ich za tandetę nigdy nie będę na hajs ruchać”. Jako psychofan stylu V Cole’a jednocześnie wyczekiwałem kolejnych newsów dotyczących płyty, ale też miałem bliżej niesprecyzowane obawy…

YouTube Preview Image

No i trzy pierwsze single uspokoiły. VNM postanowił odsłonić kuluary życia rapera w Polsce. Luźno wrzucone mp3 na początku obecnego roku w postaci „Hajs się zgadza” traktuje o pieniądzach z muzyki, życiowej stabilizacji, ale także pułapek, które czyhają na młodych raperów. „Szempejn papyn” w trzech szesnastkach rozprawiło takie hasła jak brak prywatności oraz nadmiar kobiet i alkoholu, które wynikają z wybranego „zawodu”. „Obiecaj mi” przybliża bolączki twórcze i wady spełnionego snu: „Pół roku pisałem sześć tracków, co jest kurwa mać?”. W połączeniu z refrenem Tomsona wprowadza w stan melancholii. „Bipolar” przedstawia sinusoidalny nastrój gospodarza, „Reintrospekcja” przenosi nas w czasie do 2019 roku, kiedy to VNM patrzy wstecz na swoją karierę, a jego stroytelling ma zaskakujące zakończenie i jest swoistym wejściem do „Znów dobrze”, które mimo niesprzyjających okoliczności losu napawa optymizmem. „Blizna” zostaje w całości poświęcona .. bliźnie, którą VNM ma na swojej twarzy od czwartego roku życia. Tekst w pełni ekshibicjonistyczny, uszyty tylko ze szczerych emocji. „Propejn” to także kontynuacje. Pierwsza z nich to już wcześniej zapowiadana przez VNM’a dwójka „Fana”. Temat nieco odgrzany, ale najlepszym zwieńczeniem okazuje się wers: „Jest Was więcej niż dwa Stadiony Narodowe, szalone/Typ z bloku pokonał taką drogę”. Drugą, nieco mniej znaną, jest kontynuacja „Zawady” z „Niuskulu” tym razem z dopiskiem 2K13 i w nieco okrojonym składzie (udział wziął tylko Flojd). Banger z pierdolnięciem i z soczystym linijkami – intro idealne. Nie można pominąć „Zapiekanek”, które klimatem do złudzenia przypominają „Dym”, „Spejsszyp”, które powstało w kolaboracji z ex, albo „ProPejn” będące potrójną definicją tytułu. Jeżeli chodzi o warstwę tekstową to nie ma się do czego przyczepić. Pomysły na numery, punchline’y, hashtagi – wszystko stoi na takim poziomie jakiego by wymagało się po tylu latach stażu na scenie. Rapowe flow też jest nie do zajechania, ale…  VNM’em Drake’iem rapu nie jest. Śpiew, który miał się rozwijać stoi w miejscu i kaleczy numery. Chociażby w przyprawiającej o ciarki „Bliźnie” moment : „Egoista nie raz dla czyichś córek byłem skurwysynem” psuje cały nastrój utworu. Podobnie jest w „Reintrospekcji”, czy „Fanie 2” – to jeszcze nie jest skill, którego bym oczekiwał.

SoDrumatic. Po sukcesie „Na weekend”, „Dymu”, czy „Choćbym miał zostać sam” chyba oczywiste było, że przy kolejnym albumie VNM’a to musi być coś więcej niż parę podkładów na płytę. Tym bardziej, że te dwie postaci świetnie się rozumieją i z ich współpracy zawsze wychodzi coś interesującego. Dlatego cała produkcja została powierzona w ręce SoDrumatica. W moim odczuciu „ProPejn” to takie „E:DKT” z dopiskiem 2. Nastrojowe produkcje spod szyldu „Bipolar”, „Obiecaj mi”, „Blizna” przeplatają się z bangerami pokroju „ Zawady 2k13”, „Hajs się zgadza”, ale też bardziej odważnymi momentami jak „Propejn”(aranżacje), czy „Szempejn papyn”(piszczała), „Znów dobrze”(gitara). „Reintrospekcja” na dobrej pętli nie potrzebuje przerwy na refren, a „Fan 2”, albo „Spejsszyp” brzmią tak miękko, że pozostaje przy nich tylko odlecieć. SoDrumatic spisuje się. Może jakoś specjalnie nie czaruje, ale jego ksywa zobowiązuje do dobrych podkładów –  i tak było tym razem.

YouTube Preview Image

Od VNM’a z płyty na płytę wymagam i będę wymagał co raz więcej. W rapowych skillsach osiągnął już bardzo dużo, ale skoro porywa się na jazdy, a`la Drake, czy The Weeknd to powinno być to podparte jakimiś umiejętnościami śpiewu. Tymczasem śmiem twierdzić, że kwestia samych śpiewanych partii wyszła identycznie/nieco gorzej niż na poprzedniej produkcji. Mniej jednak patrząc na „ProPejn” jako całość to z pewnością jest to kolejny level wyżej w dyskografii Tomka. Piątka z małym minusem.