Recenzja Rapportal. V/A „Step Records: Rap najlepszej marki”

step-records-rap-najlepszej-marki

Step Records to duża firma. Obiektywnie można stwierdzić, że obok Prosto to dominujące wydawnictwo w naszym kraju. Ma oczywiście swoje wady i zalety, ale nie można odmówić jej profesjonalności działań i rzetelnej promocji swoich artystów. Sukces Piha, Chady, czy Onara mówi sam za siebie. Popularyzacja białostockiej sceny jest niepodważalna, a współpraca z pionierami (członkowie Molesty, Wojtas) i promocja nowych twarzy (Sulin, Zbuku) na pewno wyszła im na plus. Step to wytwórnia, która mimo niedługiego stażu (pierwsza płyta została wydana w 2008, dla porównania Prosto jest na rynku od 2001 roku) zyskała spore zaufanie wśród słuchaczy. 28 marca do naszych rąk trafia pierwsza składanka tejże wytwórni zawierająca całkowicie premierowy utwory artystów należących do jej szeregów, a także osób, z którymi przecięły się ich wspólne drogi.

YouTube Preview Image

Dostajemy dwa cedeki po brzegi wypełnione rapem, przeplatające w sobie masę uznanych ksywek. Nie tylko te, które znalazły się na świetnie zaprojektowanym coverze, którego inspiracją był plakat Rap Gods. Najbardziej żałuję, że zabrakło Włodka, który należy do wytwórni, jego podobizna została umieszczona na plakacie, a mimo to nie dostaliśmy od niego numeru. Na płycie znajdziemy trzy duże possecuty. Jednym z nich – „Rap najlepszej marki” jest otwarty tenże krążek. Jest to niemalże flagowy utwór, który powinien być kojarzony z opolską wytwórnią – zresztą tym hasłem Step Records promuje się od dawna i chyba na dobre zakorzeniło się w ich oficynie. „Kupuję Polskie Rap Płyty” wychodzi naprzeciw okradaniu artystów z ich dorobku intelektualnego, tym samym wspiera kupno oryginalnych nośników. Tu wypada najlepiej Hukos, który nie dość, że wplata do swoich wersów mnóstwo followupów to w dosadny sposób obrazuje problem: „Jesteś słuchaczem, masz pracę/A moją chcesz kraść z torrenta?”, „To do wszystkich, co okradają nas z zajawki/Przypomnij sobie co ci dają te kawałki”. Ostatnim possecutem jest szumnie zapowiadany remix drugiej części „Proformy”. Tu nawet zorganizowano konkurs na ósemkę, którą zgarnął Zduno. „Proforma” oczywiście gloryfikuje formę pro, czyli dostajemy popisy bragga, flow i punchlineów. O dziwo świetnie wypadaBosski Roman, zaskakuje Kobra, a Bezczel jako gospodarz nie daje o sobie zapomnieć. Pozostałą część składanki wypełniają pojedyncze tracki, lub mniejsze kolaboracje. Warty odnotowania jest Chada, który zdołał się dograć na projekt mimo przebywania w zakładzie karnym. „Żyć aż do bólu” i „Po tej samej stronie” nagrane wspólnie z Pihem będzie dużym wydarzeniem dla fanów Tomka. Tym bardziej, że solowy numer wypada całkiem przyzwoicie. Na plus na pewno zasługują chłopaki z Wrocławia. Zarówno Haju z Shotem jak i SupaSkillz nagrali ciekawe numery. „Nieśmiertelnik” w bardziej refleksyjnym tonie, a „Wiem, że byś chciał zatrzymać mnie” w braggowym klimacie. Maskot już nie prezentuje się tak dobrze jak wyżej wymienieni panowie. Płytę szturmuje Kobra na bicie Juicego, który „W odlatuję gdzieś” leci wyżej niż na solowym projekcie – o tym mówiłem w recenzji „Golden ery”: zmierzasz w dobrym kierunku! Na uwagę zasługuję również Hukos z „Żyć jak Himilsbach i Maklak”, a także gdy wchodzi w duecie z Cirą „Jeszcze widzieć chcesz”. To sprawia, że „Wielkie wojny małych ludzi” stają się pretendentem do najbardziej apetycznej premiery 2014 roku. Niestety Step nie miał nosa do singli. „Widzę detale” to najgorzej wytypowany numer z całej składanki. Podobnie jest w przypadku Ciry – „Łaki wypierdalać” . Do dzisiaj nie mogę się przekonać do remixu „Podpalamy noc”. Na płycie przepada PIH, nie przekonał mnie Ede i Poszwixxx, Big A zupełnie sobie nie poradziła, Fabuła chyba za bardzo się inspirowała Ganja Mafią, a Buczer z Zelem prezentowali wyższy poziom na autorskich albumach.

Produkcją tego projektu zajęło się szerokie grono producentów. Niestety ni jak nie odbiło się to na poziomie. Podkłady są po prostu miałkie, dużo w nich miernoty i polskiego pierdolnika. Oczywiście nie wszystkie, ale właśnie tak wygląda 3/4 produkcji. Nie ma w nich pierwiastka oryginalności, co więcej zawodzą takie tuzy jak Bob Air, L Pro, czy Returnersi, a górę bierze chociażby Soddy, czy RocketsBeats. Ładnie się wkręca „Teraz” od NNFOF, Donde świetnie zaaranżował „Pozytywkę”, „Nieśmiertelnik” Shota tętni emocjami. RemixPawbeatsa do „Jest nas dwóch” jest zdecydowanie lepszy od oryginału. Snobe wyprodukował jeden z najlepszych numerów na płycie – „Malcolm X”, w którym Danny popisuje się genialnym refrenem. Całość trudno jednoznacznie zdefiniować. W końcu to ponad dwie godziny rapu, w którym przelecimy przez klasyczne momenty, a także przez pełno smaczków, ciekawych rozwiązań, aranżacji i pełną gamę nastrojów.

YouTube Preview Image

Myślę, że taka składanka jest bardzo ciekawą propozycją. Nie mówię tu teraz o jej poziomie, a raczej o podsumowaniu działań wytwórni. To zapewne miłe uczucie dla ludzi, którzy tworzą tę markę, że ich starania mają sens, a wspólnie z artystami tworzą historię polskiego rapu, a także jedną wielką rodzinę. Jeżeli chodzi o poziom to jest naprawdę różnie. Momentami artyści wspinają się na wyżyny swoich umiejętności, innym razem już tak dobrze nie jest. Mniej jednak album do najgorszych nie należy i jeżeli jesteście z tą wytwórnią od początku, wspieracie, jaracie się, szanujecie ich artystów to jest to dla was pozycja obowiązkowa. Ja znalazłem parę numerów dla siebie i jestem pewien, że tak samo będzie w waszym przypadku. Warto przyjrzeć się tej składance bliżej, a nawet jeśli wam nie siedzi, bądźcie czujni – Step nie powiedział ostatniego słowa, to dopiero początek.