Recenzja Rapportal. Skorup „Piękna pogoda”.

0_0_productGfx_91dbb8f47a55f8215f22244f50168241

Recenzja Rapportal. Skorup „Piękna pogoda”.

Wchodząc powoli w tryb przesłuchiwania setek albumów uzupełniam braki z poprzedniego roku. W końcu zanim na dobre machina promocyjna się rozkręci będzie już połowa lutego. Z reguły styczeń nie jest dobrym okresem na rynku fonograficznym, dlatego zalew następuje po miesiącu, dwóch. Wracam do tego co „muszę” słuchać. Oczywiście, że wolałbym oddać się dziesiątemu z kolei odsłuchowi płyty Sokoła z Marysią, albo sprawdzeniu Dilera z Poznania, a tymczasem muszę katować „Piękną pogodę” Skorupa. Life.

YouTube Preview Image

Skorup był chwalony przez Flinta w podsumowaniu 2013 roku. Może dlatego najpierw postanowiłem odpalić „Piękną pogodę” niż zwycięzców ŻywegoRapu. Swoją drogą w podsumowaniu bardzo kąśliwym, celującym w emo-hop i sprawdzone rozwiązania, a zarazem zaskakującym. Mam na myśli ukłon w stronę Wuzeta, którego płyta zgarnęła pierwsze miejsce oraz zmartwychwstanie Tedego w oczach Flinta, który był na drodze do wypalenia przy okazji Notesu 3D. Odpalam tę „Piękną pogodę” w słoneczny Lany Poniedziałek tych Trzech Króli i nie przemawia do mnie wcale. Ja jako smutny, zakompleksiony gość, który notorycznie boryka się z problemami emocjonalnymi nie łapie rubaszności Skorupa. No way ziom! Tu już nawet nie chodzi o jego wspaniałe opowieści, ale o całą estetykę skorupowego rapu. Sposób nawijania jest nudny, by nie powiedzieć oktagonalny. Zbitki na poziomie licealnego undergroundu sprawiają, że zastanawiam co przyciąga ludzi do tego projektu. Konkluzja jest jedna. Specyficzny humor, którego mi brakuje. Poza tym Skorup nie jest Sokołem, a jego storytellingi spod szyldu „Baru”, albo „Pomnika wieszcza” nie porywają narracyjnymi umiejętnościami. „Człowiek guma” zwraca na siebie uwagę tylko ze względu na długość(posse cut), „Złodziej na górze Olimp” – przeplatający elektronikę- to numer na jeden odsłuch. Nieco ciekawszą propozycją wydaje się „Taki” w towarzystwie Lilu i Jareckiego traktujący o naturalności. Nie piękna, a „Polska pogoda” to retrospekcyjny track, a z całej produkcji tylko „Świata ciekawość” w jakimś pierwiastku pozytywnie mnie nastraja.

Myślałem, że chociaż poczuje muzykę. Niestety. „Piękna pogoda” nie jest albumem konceptualnym, różnorodnym również nie jest. Ciężko go jakkolwiek zdefiniować, bo to jakiś dziwny misz-masz. Raz mamy do czynienia z klasyczną pętlą, raz z niby chilloutowym klimatem, a z drugiej strony z żywymi instrumentami m.in. saksofonem. I tak skaczemy po klimatach, nastrojach. Być może spowodowane jest to pokaźną liczbą producentów i osób zaangażowanych w muzyczny wygląd albumu. Tak czy inaczej, z całości kręcą mnie jazzowe elementy i parę podkładów. Chociażby otwierająca „Piękna pogoda”, „Wiosną suki pachną najładniej”, albo nieco syntetyczne „Ogień kroczy ze mną”.

YouTube Preview Image

Kosmos jeszcze jakoś złapałem, nawet się jarałem. Był pomysł na koncept, był kross kilku szalonych styli, się słuchało. Skorup na solowym albumie nie przedstawia nic ciekawego co mogłoby zagościć na głośnikach dłużej niż godzinę. Piękna pogoda? Nie. Raczej szaro, ponuro i mglisto. Daleko od kalifornijskiego słońca, bliżej do angielskiej codzienności – oczywiście nie na polu muzycznym. Szkolna dwójka. Nie moje klimaty – niestety.