Recenzja Rapportal. Małach & Rufuz „Oryginał”.

XV-PROSTO-newsSzczerze? Średnio mnie rajcuje sprawdzanie nowych zawodników. Od jakiegoś czasu mam swoje ulubione grono wykonawców, których sprawdzam i szanuje. Po za tym ciężko jest przebić się do mojej świadomości chociażby w kwestii, że ktoś taki w ogóle istnieje i coś tam nagrywa. W tym procesie znaczącą rolę odgrywa wytwórnia, albowiem to ona wyławia niszowych graczy i przedstawia je masie. Dlatego dopóki Małach i Rufuz nie zasili szeregów Prosto ich obecność na scenie była mi całkowicie obojętna… 

YouTube Preview Image

Zasili szeregi dużej wytwórni i w zasadzie w tej kwestii nic się nie zmieniło, bo żaden z nich mnie nie przekonał do siebie. „Oryginał” oczywiście sprawdziłem, poświęciłem mu nawet dłuższą chwilę i jeżeli chodzi o umiejętność rapowania to uważam, że na scenie jest o wiele więcej utalentowanych graczy, którym warto poświęcić czas. Małach i Rufuz to proste chłopaki – mamy do czynienia z osiedlówą. Może to duże określenie, ale ja nazwałbym chłopaków drugą Molestą. Tyle, że drugą i ponad dekadę później… Jeżeli chodzi o rapowy warsztat to nie należy do najgorszych, ale zachwycać też za bardzo nie ma czym. Próbują eksperymentować, nawarstwiają rymy, a przy tym nie rozjeżdżają się z treścią. Potrafią przelać nieziemski storytelling na papier – „One night in Paris”, pokazać swoja wrażliwą stronę „Dobrze, ze jesteś”, a także zawistnym dać pstryczka w nos w „Pojebało ich”. Oczywiście nie mogło zabraknąć sztandarowego przekazu ulicznych płyt. Praca, przyjaciele, charakter, zasady, hejterzy, życie na osiedlu #rzygamtrapem.

„Oryginał” to muzyczne dzieło Małacha. Po kilka produkcji dorzucił chociażby O.S.T.R. czy Sir Michu. Mimo tego płycie brakuje wyrazistości. „Oryginał” za bardzo trzyma się prostego, ulicznego sznytu i to jest największy problem tej produkcji. Na pewno nie odmówimy jej poziomu, ponieważ dźwięki są wymuskane, lecz muzyka to nie tylko sam poziom, ale dusza, polot i charakter. Tymczasem słuchając „Oryginału” odnajduje tylko schematy, które goszczą na płytach niemal od zawsze. Winy upatruje w tym, ze Małach jest lepszym raperem niż producentem przez to muzyka jest zbyt jednolita. Mniej jednak fani takiego stylu powinni być zachwyceni. Identycznie jest w przypadku słuchaczy, którzy przedkładają treść ponad wszystko, a muzyka jest dla nich tylko dodatkiem.

YouTube Preview Image

„Oryginał to najnowszy krążek duetu Małach / Rufuz, będący kwintesencją ulicznego stylu w hip hopie” – właśnie tego nie możemy odmówić chłopakom. „Oryginał” jest naprawdę czymś soczystym w ulicznym nurcie. Wyraża wszystkie wartości i idee, z którymi utożsamiają się zarówno wykonawcy jak i artyści tworzący ten gatunek. W tym problem, że album jest zbyt hermetyczny i osadzony w danej konwencji. Jeżeli popatrzymy na tę produkcję przez pryzmat rapu to stwierdzimy, że to za mało aby zainteresować nieco bardziej wymagającego odbiorcę. Myślę, że „Oryginał” zasługuje na trójkę na szynach za takie momenty jak „Pojebało ich”, „One night in Paris”, czy „Przestroga”. Wracać na dłużej nie czuję potrzeby…