Recenzja Rapportal. Kroolik Underwood „Punkt G”!

kroolik_underwood_front

Gdy zapytasz kogokolwiek z polskich słuchaczy, który z rodzimych raperów najumiejętniej łączy rap ze śpiewem, w 90 procentach otrzymasz jedną odpowiedź – Ten Typ Mes. Tymczasem w Gnieźnie wykształcił się kolejny rozśpiewany artysta, który do swoich utworów wdraża śpiewane partie i konsekwentnie odchodzi od łatki rapera na rzecz szeroko pojętego muzyka. Wnioskować tak możemy po „Punkcie G” mającym w sobie mnóstwo muzycznych elementów – nie tylko rapowych.

YouTube Preview Image

Zacznijmy może od tego, że Kroolik nie jest wybitnym tekściarzem. Zresztą nigdy nie był. Jego teksty pod względem merytorycznym nie rozkładają na łopatki, a zbitki typu nie-się, albo ziom – song nie przystoją nawet podziemnym graczom. Siła Kroolika tkwi w jego głosie : w tym jak nim operuje i śpiewa. Gdy dołożymy do tego niesamowite popisy na talk boxie mamy wokalistę z krwi i kości, który idealnie pasuje do śpiewanych refrenów i krossowania styli. Na „Punkcie G” Kroolik popisuje się nie tylko poczuciem rytmu, ale też ciekawymi produkcjami. Kończące „What’ a funk” bez wokalu naprawdę przyjemnie się słucha. Podobnie jest w przypadku hitowego „Zatańcz ze mną”, który jest klubowym majstersztykiem . Szkoda, że bardzo słabo usiadł słuchaczom. We „Flash Gordonie” od SoDrumatica Kroolik leci na niezłych przyśpieszeniach, a w „The reason” kontynuowana jest zajawka na anglojęzyczne teksty. Jeżeli chodzi o produkcję to sam gospodarz się nią zajął. Pojedyncze podkłady to zasługa Poszwixxxa, wyżej wspomnianego SoDrumatica, Doluna i Augusta. „Punkt G” muzycznie zahacza o g-funk, ambitniejszy pop, ale też rap, którego wbrew pozorom nie brakuje – jak choćby w „Nie obchodzisz mnie” będące odpowiedzią dla wszystkich hejterów : „Co mnie obchodzi zdanie tych z drewnianym uchem, żałosnych internautów co przed kompem walą gruchę”. „Punkt G” to także zbiór ciekawie dobranych gości, często bardzo odważnie wyselekcjonowanych. Najbardziej zaskakujące okazuje się nagranie z Kaenem, który wydaje się być z zupełnie innego rapowego świata. Mimo to „Dziki szał” jest trafionym numerem, co za tym idzie, odnajduje aprobatę wśród odbiorców. Równie interesująca jest kolaboracja z PeeRZetem gdzie ilość rymów jest nie do ogarnięcia. Białostocki Poszwixxx fajnie odnajduje się w specyficznym „Baby girl”, które buja wraz z „Pogo” zaraz po rozpoczęciu płyty. Bardziej przewidywalną nagrywką jest „21 Wiek” wraz z Peją i Gandziorem, w którym Peja zabiera zdanie w kwestii trapu czy nowo szkolnych raperów, oraz powtórne kolaboracje z Beczelem i PeeMeRem.

YouTube Preview Image

„Punkt G” albumem stricte rapowym nie jest, bo i Kroolik do takowych artystów nie należy. Mimo tego myślę, że warto chociaż na chwilę zatrzymać się przy tym albumie i potraktować go jako odskocznie od ciągłego, polskiego smutku – w końcu drugą solówkę Kroolika spokojnie można wpisać na listę optymistycznych, pogodnych krążków. I chociaż teksty nie są górnolotne to coraz lepszy warsztat wokalny napawa optymizmem i zachęca do ponownego odsłuchu. Za „Punkt G” siódemka na szynach.

Ocena : =7/10