Recenzja Rapportal. HZOP „Słowo.”.

Recenzja Rapportal. HZOP „Słowo.”.

Po upuszczeniu RPS’u takich graczy jak Kobra, czy Buczer ciężko doszukiwać się kogoś kto będzie filarem wytwórni. Wydaje mi się, że oprócz Vixena – który był i nadal jest twarzową poznańskiego wydawnictwa – Śliwa, HZOP, czy Kroolik powinni przejąć pałeczkę po kolegach i stanowić o sile oraz marce firmy. Pierwszą okazję, aby się przekonać mieliśmy pod koniec września wraz z premierą trzeciej, solowej płyty HZOP – „Słowo.”. Jesienne wydawnictwo było apetycznie promowane. Single stały na przyzwoitym poziomie, a numer z Glacą puszczony tuż przed premierą jeszcze bardziej rozochocił apetyty. Jak finalnie prezentuje się projekt lubelskiego artysty ?

HZOP na swoim drugim, legalnym albumie kontynuuje drogę obraną przy debiucie. Nadal trzyma się blisko ulicznej stylistyki, nadal chce robić rap płynący prosto z serce i nadal wyznaje szereg wartości, ze szczególną eskalacją na rodzinę i prawdziwość. Na „Słowie.”  nie znajdziemy pogadanek o niczym. Każdy numer naszpikowany jest refleksjami na temat życia, pogardą/pochwałą pewnych zachowań i sytuacjami, które dzieją się na polskich podwórkach/osiedlach każdego dnia. Jednak wydaje mi się, że HZOP przy 80 minutach rapu staje się nieco monotematyczny. W końcu nie jest Sokołem przy nagrywaniu „Czystej brudnej prawdy”, albo Sobotą przy „Sobotażu” gdzie treściowo od początku do końca jest ciekawie i długość nie jest wadą, a dużą zaletą. Dostajemy od HZOP zbyt wiele oczywistych refleksji, które się wielokrotnie powtarzają, a zdecydowanie za mało jakichkolwiek technicznych popisów. Dominuje tu surowa treść i przekaz płynący z każdego numeru – jednak nie każdy szuka takich emocji w rapie. Gdyby skrócić płytę i wykonać dokładną selekcję odczucia związane z krążkiem na pewno skoczyłyby na plus. Ciekawym dodatkiem są refreny od Glacy i duetu Kala/Dolcevita, które są odskocznią od brudnego, szorstkiego rapu lubelskiego artysty. Ze stricte rapowych udziałów należy pochwalić Hudego HZD, który od pierwszej płyty ciągle wykonuje progres oraz Kroolika z Bezczelem w „RPS Hip Hop Tour” – swoją drogą to jedna z ciekawszych propozycji na krążku.

Za stronę muzyczną w 2/3 części odpowiada NWS. Producent postawił na podkłady oparte o klawisze – i to jest chyba największy mankament. Nie dość, że płyta trwa 80 minut to ciągle słyszymy pianinka aranżowane na kilka sposobów. Chwalić w zasadzie nie bardzo jest za co, w końcu HZOP wpisuje się w etos ulicznego rapu, w którym artyści uwielbiają takie klimaty. Za to świetną odskocznią jest „Mury spłonął” gdzie Glaca u boku NWS’a stworzył hit, który bez problemu zawładnie koncertami. Ciekawym zakończeniem jest ciepły sampel od El Bajto w „Tak było od ‘04”, a z pozostałych podkładów na pewno warte uwagi są „Słowo”, „To jest HAZETOPE”, czy „W tych słowach jest moc”.

Myślę, że cel obrany przy nagrywaniu „Słowa.” został wykonany – płyta jest lepsza od „Drogowskazów życia” – a sam artysta wykonał rozwój. Mimo, iż nie przepadam za szeroko pojętym ulicznym rapem to album należy pochwalić za dojrzałość, charakter i konsekwencje. Głos podwórek – którym HZOP bezwątpienia jest – cały czas żyje i ma się dobrze. Z dwóch wrześniowych premier RPS’u bliższy moim klimatom jest jednak rap od RDW, dlatego „Słowo” na szóstkę.

Ocena : 6/10

Autor : MZR

ZAMÓW PŁYTĘ „SŁOWO.” TUTAJ!