Recenzja Rapportal. Fokus „Alfa i Omega”.

4146757614

Zanim Fokus doszedł do obecnej pozycji pokonał bardzo długą drogę. Rozpoczynając od albumów Paktofoniki, przez Pokahontaz i Pijanych Powietrzem po solowe materiały. Kiedy to w przygotowaniu jest już trzeci projekt z Rahimem my cofniemy się do czasów solowego debiutu, który swoją premierę miał w 2008 roku. Nie bez okazji, ponieważ FoAnn przy współpracy z Fonografiką umieściło reedycje tego albumu na sklepowych półkach.

YouTube Preview Image

Produkcją muzyczną zajął się sam Fokus. Chciałobysię powiedzieć, że od A do Z, ale MTI stworzył„Soundkillers”, a remix „Smsów” i bonus tracknależy odpowiednio do Stahu i DiNO. „Alfa i Omega” ma swój urok – nieco mroczny z dużą przestrzenią. Płyta pomimo dużych wpływów elektronicznych ma też odbicie inspiracji oldschoolowych. Jednak z Fokusa producent jest bardzo mierny – żeby nie powiedzieć słaby. O ile na mikrofonie potrafi czarować o tyle za tworzenie muzyki nie powinien się w ogóle brać. Na płycie uraczymy dwa, no może trzy ciekawe produkcje. Reszta nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego. Na „Perwersjach” Fokus dobrał sobie kompanów do pracy i efekt był o niebo lepszy. Tymczasem „Alfa i Omega” to pod względem muzycznym jedna z najgorszych, o ile nie najgorsza, polska płyta inspirowana brzmieniami elektroniczno-brytyjskimi. Całe szczęście, że reedycja została okrojona z mnóstwa zbędnych skitów. Co za tym idzie płyta zmieściła się na jednym CD i stała się bardziej praktyczna w odsłuchu oraz przeskakiwaniu między numerami.

Technicznie Fokus należy do czołówki polskiej sceny – to nie podlega dyskusji. Chłodne, opanowane do perfekcji flow od zawsze robiło na mnie wrażenie. Po za tym grając koncerty Fokusowi nie jest potrzebny hypeman – co potwierdził niejednokrotnie. Na „Alfie i Omedze” umiejętności są, ale na nic one się zdają gdy gospodarz gada od rzeczy. Mało tu konkretnych tematów, albo ciekawie ugryzionych wątków. Bragga też nie wypada jakoś fenomenalnie. O wiele większe wrażenie robił na „Powierzchniach tnących” (wtedy) 8 lat wstecz. Na plus? „Smsy” mają potencjał singlowy i sprawdzają się w konwencji bangeru. „Sekrety” kipią sexem, „Desperados” niejednokrotnie towarzyszył nocnym wypadom, a „Spacer” ma swój specyficzny urok. Z kolei numery jak „Lajt”, „Super saiyan” czy „Hadouken” są po prostu głupawe („Mój fiut nie jest za duży, ani za mały/Nie mam kompleksów z powodu rozmiaru pały”, czy „Chuj Ci w dupę, już jesteś trupem. Ha! Hadouken!” nie należą do wersów, którymi Fokus powinien się chlubić). W „Soundkillers” brakuje i soundu i killerów, a „KTW LDN” jest osadzony w konwencji possecutu – jednak żaden z jego członków mnie nie przekonał. Brakuje tu wyrazistych momentów, prawdziwych sztosów, które wtapiają się w wizerunek i dyskografię artysty. Myślę, że „Alfa i Omega” jest po prostu albumem nieprzemyślanym, odrobinę pochopnie stworzonym.

 YouTube Preview Image

Prawdę mówiąc dopiero po 2008 Fokus nabrał wiatru w skrzydła. „Perwersje” choć są krótkim albumem to stojącym na bardzo wysokim poziomie, a „Rekontakt” chociaż mi do gustu nie przypadł to trzeba obiektywnie stwierdzić, ze jest o niebo lepszy od pierwszego projektu Pokahontaz. Także„Alfa i Omega”była ewidentnie rozgrzewką. Rozgrzewką z lepszymi i gorszymi momentami zasługującą na trójkę na szynach. W końcu miło po kilku latach odpalić „Smsy”, „Sekrety”, „Już dawno nie”, albo „Przetrwasz”.