Recenzja Rapportal. Chada „Syn Bogdana”

Print

Bez wątpienia los rzuca Chadzie kłody pod nogi. Najpierw przy okazji „Procederu”, kiedy to w okolicach premiery został mu odwieszony wyrok. Sytuacja o tyle kłopotliwa dla wytwórni, że ciężko promować album artysty bez samego artysty. Tomek ponownie wrócił do więzienia przy premierze płyty „Jeden z was”. Tu wytwórnia zadziałała błyskotliwie i przed rozpoczęciem wyroku zadbała o odpowiednią ilość teledysków. Pobyt w więzieniu był na tyle długi, że Chada rozpoczął prace nad kolejnym albumem, a wokale nagrywał podczas sześciu przepustek – za to jestem pełen uznania. „Syn Bogdana” wraz z końcem kwietnia zagościł na sklepowych półkach.

YouTube Preview Image

Już na samym początku chcę zaznaczyć, że po nowej płycie Chady nie spodziewałem się niczego co by mogło mnie zaskoczyć. Wiedziałem, że płyta będzie osadzona w brudnej, ulicznej konwencji. Gospodarz będzie opowiadał o ciemnych stronach egzystencji, życiowych historiach i tego, że wciąż ma się dobrze – wszystko się zgadza. Chada zadomowił się w tym nurcie i ciężko go z czymś innym identyfikować. Zresztą dewiza „jakie życie taki rap” najlepiej oddaje poziom hardkoru  Muzycznie liczyłem na przeruchane klawisze, ale tu pozytywnie się zaskoczyłem. „Syn Bogdana” ma nieco inny wydźwięk niż poprzednie produkcje. Jak czytamy w informacji prasowej: „Charakterystyczne pianino znane z „Procederu” zostało zastąpione ciężką, rockową gitarą.” – tak mała zmiana, a potrafi odmienić oblicze płyty. „Tak to zwykle się kończy” od NNFOF, albo „O własnych siłach” zaskakują brzmieniem i mają fajne pierdolnięcie. Chada współgra z nimi lepiej niż z produkcjami chociażby z ostatniej płyty. To też jedna z nielicznych zmian w dotychczasowej karierze artystycznej. W tym momencie nie chcę użalać się nad warsztatem Tomka, gdyż ten nie rozwija się, ale też nie zalicza regresu. To ten sam Chada, który byl na poprzednich albumach. Flow, technika, opanowanie przy mikrofonie – jeżeli to wam odpowiadało, odpowiadać będzie nadal. Tak naprawdę to nowy, stary Chada.

Co ciekawe na najnowszym albumie jest bardzo mało gości. Na poprzednich krążkach było ich tyle, że skleić można z ich wokali jakąś epkę(szczególnie na „Wgw” i „Jeden z was”). W kontynuacji „Obrachunku moralnego” refren dogrywa Mes. Po za tym dostajemy dwa ‚gościnne’ tracki. Pierwszy z nich to „Więcej ognia”, w którym swoje wokale dołożyli Zbuku, Diox i Bezczel. O wiele lepszym numerem okazuje sie „Nie chcę być taki jak oni”. Wersy Zeusa, czy Palucha w połączeniu z soczystym podkładem Donatana dały w efekcie jeden z najlepszych numerów na płycie. Ograniczenie gości oczywiście należy wpisać na stronę plusów. W końcu dostajemy dużo Chady na jego własnej plycie.

YouTube Preview Image

Nie, to nie jest awangardowa płyta. Nie, to nie jest najlepsza plyta w dorobku Chady. Nie, Tomek nie należy do zawodników, których będę katować codziennie, ale nagrał fajny, szczery album, na którym rozlicza się ze swoją przeszłością. Pobyt w więzieniu dostarczył mu sporo nowych doświadczeń, ale też pokory i determinacji, aby stworzyć kolejny projekt. „Syn Bogdana” na trójkę z minusem.