Recenzja Rapportal. Bezczel „Słowo honoru”.

Bezczel_Slowo_Honoru_web_03

Premiera nowego Bezczela działa się obok mnie.  Średnio bylem zainteresowany, a Bezczel w utworach, które obiły mi się o kant ucha jakoś mnie nie porwał. Chociaż „ADHD” do dziś uważam, za dobry album, to nowe rzeczy od Bezczela nie przemawiają do mnie w takim stopniu jak pierwsza solówka. Skoro przyszło już mi pisać recenzje to mam okazję do solidnego prześwietlenia ostatnich poczynań członka Fabuły. Do dzieła!

YouTube Preview Image

To co pierwsze dostrzegłem to kłująca w oczy okładka. Wole patrzeć na paintowe wygibasy w przypadku Łony i Webbera, albo Bonsona z Brusem niż na projekt Darodara. Słowo honoru! Po otworzeniu digipacka wygląda to w miarę estetycznie, jednak sam front pozostawia wiele do życzenia. Na usta ciśnie się oklepany frazes „nie oceniaj płyty po okładce” – tym samym zająłem się samą wartością artystyczną. Tu oczywiście górę bierze nienaganne flow. Bezczel zawsze pod tym względem był maestro. Na „Słowie honoru” sposób nawijania powinien być przykładem jak przyśpieszać, przewijać te wolniejsze momenty, szeptać, podśpiewywać, czy lecieć off beatem – „żeby mieć takie flow skurwiele must be the murzyn”. Tekstowo jest dosyć osobiście, co nie znaczy, że nie uraczymy braggowych przechwałek. W „Nie miej za złe mi” Bezczel udowadnia, że ma się dobrze i poświęca wersy swojej kobiecie, „Czarne róże” dedykowane są zmarłemu Oskarowi Rudzkiemu, „Husarz” motywuje do treningu i pracy nad sobą – zresztą znalazł się na DM2.„Na przekór”, „Krav Bragga” i „Kliczko” zaliczyłbym do grona utworów bragga, w których nie brakuje wersów wycelowanych w zawistnych (Zelo fałszuje nawet na autotunie..). Jeżeli chodzi o zakłamanie sceny to temat został bez ogródek ujęty w „Aureolach”. „Lukrowany fałsz” wydaje się być za bardzo moralizatorski, a szkoda, bo Girzzlee idealnie wkomponował się w numer. Fajnym dodatkiem do płyty są zwrotki gościnne nagrane w latach 2010-2013. Przy okazji poprzedniej premiery był to mixtape, tym razem dostajemy utwory z płyt Palucha, Hukosa, Buczera, czy Słonia, do których Bezczel się dograł. Jest to dobra okazja do nadrobienia zaległości, niestety dostępna tylko na preorderze, a nie w sklepach stacjonarnych.

Do muzycznego głosu dochodzi Poszwixxx i Świerzba. Ta dwójka to główni sprawcy całego zamieszania. Pozostałą część zajęli się chociażby Kaszpir, czy SoDrumatic. Chwalić właściwie nie ma za co. Album utrzymany jest w konwencji Bezczela. W głównej mierze to energetyczne podkłady, na których Bezczel leci jak szalony i nie ogląda się za siebie. Oparte na pianinach bity nie mogą wkręcać się w nieskończoność, dlatego zostały uzupełnione o trapowe przejścia. „Krav bragga” od Welona wydaje się być najciekawszą propozycją, a „Paleta bladych uczuć” spod ręki Bob Aira idealnie oddają dźwiękami tytuł tego numeru – mistrzostwo.Szkoda, że „Siła umysłu #josephmurphy” to jeden z najbardziej zmarnowanych podkładów, a „Będą” nie ma takiego brzmienia jakiego bym sobie życzył. Właściwie jest równo. Wpadek większych nie ma, ale warstwa muzyczna została wyprodukowana dosyć zachowawczo. Trochę szkoda.

YouTube Preview Image

Podsumowując to wszystko co zostało tutaj powiedziane. W moim mniemaniu Bezczel nagrał„ADHD” z dopiskiem 2. Różnica polega na tym, że za pierwszym razem miało to siłę przebicia, bo Michał wjechał w mainstream solo pełną parą. Teraz oczywiście nie odmówisz mu progresu – szczególnie pod względem flow – ale rap Bezczela nie rajcuje mnie już w takim stopniu jak przy podejściu numer jeden. „Słowo honoru” to TYLKO rodzimy przeciętniak. Dla tego tak samo jak w przypadku kolegi z duetu Kobra X Bezczel tym razem TYLKO trzy z plusem.