Podsumowanie roku by Mateusz Matwijów

 Gościnny wpis Mateusza Matwijowa! Podsumowanie roku 2014 w pozycjach wydawniczych raperów.

10534608_324448781048444_9114220423385184975_nKuban „Co za mixtape”

Chociaż przez cały mixtape Kuban nie prezentuje takiej formy jak na „Myślałby kto”, albo „Bez precedensu” to swoim naturalnym luzem na starcie pożera oponentów. Flow nawijane od niechcenia i punchline’y pisane na kolanie wychodzą mu o stokroć lepiej niż rapowym napinaczom. On się dopiero rozgrzewa. Stawiam na niego ostatnie pieniądze!


o-nas-sie-nie-martw-b-iext24985313Bonson „O nas się nie martw”

Z dwóch propozycji Bonsona na 2014 rok wybrałem tę pierwszą. Co prawda nieznacznie… Może ze względu na klimat: gorzki, ale już mniej destrukcyjny niż na „Historii po pewnej historii”, hulaszczy, ale refleksyjny, a może dlatego, że „MVP” jest zbyt jednostajne muzycznie i autor w tym czasie ustabilizował się życiowo. „O nas się nie martw” to prawdziwa bomba emocjonalna, która potrzebuje zapalnika. Dostałem bombę, dostałem zapalnik, doceniłem album.


2Haju „Elipsa”

Nie WhiteHouse, nie ekipa Lucky Dice, a właśnie Haju zaznaczył Wrocław na rapowej mapie 2014 roku. Aż dziw bierze, że „Elipsa” przeszła kompletnie bez echa… Surma umiejętności szlifował w podziemiu, by wychodząc na legal w 2011 roku stać się raperem kompletnym, świadomym. Teraz serwuje nam album świeży, który wpisuje się w wiele nastrojów. Przy okazji nie zrywa z wrocławskim sznytem, do którego nas przyzwyczaił. Album krótki, przemyślany, bez żadnych wpadek. Brak aprobaty wśród słuchaczy skwituję krótko. Wolał zająć się muzyką niż gierkami marketingowymi…


planetanm_uniwersumPlanet ANM/Eljot Sounds „Uniwersum”

Chociaż już poprzedni album był zachwalany przez wąską grupę odbiorców i recenzentów długo nie mogłem się przekonać do tego gościa. Alkohol, kobiety, problemy, mnóstwo skrajnych emocji, nietuzinkowy warsztat liryczny, wszechstronne flow. Eljot nie miał prawa zawieźć i nie zawiódł. Sprawnie łączy sample z nowoczesnym brzmieniem, co idealnie współgra ze stylem Planeta. Zakochałem się.


kuba-knapKuba Knap „Lecę, chwila, spadam”

Gdy zasilił szeregi Alkopoligami.com byłem pełen obaw. Gdy wydał „Bez nerwów, bez złudzeń” nazwałem go w recenzji „turbo żbikiem z innej galaktyki”. Poprzeczkę zawiesił sobie wysoko, ale nie po to chodzi z głową w chmurach, żeby życie niweczyło jego talent. „Lecę, chwila, spadam” to album Perłą, Camelem i jointem pisany. Nie umniejsza to inteligencji autora, w końcu ten serwuje piekielnie celne teksty. Nie umniejsza to wartości artystycznej krążka, w końcu to najlepszy debiut 2014 roku.


kurt-rolson-b-iext25219544Tede „#kurt_rolson”

Druga młodość Tedego to już nie plotki, czy opinie – to fakt. Po latach ostracyzmu Graniecki wrócił w łaski słuchaczy. Przyznaje się do rapowej polityki, nie boi się komentować poczynań kolegów. Wtopił się w trapową stylistykę i stał się maszyną do robienia hitów.  Hype urósł do granic możliwości, Tede wypełnia koncertowe sale, a dwupłytowy album nawet na chwilę nie spuszcza z tonu. „Feat.”, „CMRT”, „Tłek”, „J23”, „Mirafiori”… Wymieniać można bez końca!


pawbeats_utopiaPawbeats „Utopia”

Instrumentalista z Bydgoszczy kreśli szlak wszystkim producentom jak powinien wyglądać autorski album. Połączenie Quebonafide z Kasią Grzesiek, VNMa z Marceliną, Haja z MNiA śmiało wkracza w mainstream nie tracąc przy tym na autentyczności. Podkłady mające niestandardową sekcję rytmiczną, odpływające w drum’n’bass, uzupełnione o dźwięk stada instrumentów to poezja dla uszu w dobie często skrajnego podejścia do rapu. Korzystając z okazji. Wszystkich określających album „popowym gównem” z przyjemnością odsyłam do „Hiper/Chimery” Donatana i Cleo.


Ten-Typ-Mes-Trzeba-było-zostać-dresiarzemTen Typ Mes „Trzeba było zostać dresiarzem”

Po Żbikach, które nie przeszły próby czasu, Szmidt wrócił w formie rodem z Zamachu, czy Kandydatów. Zachwyca się psychologią dresów, rzewnie rozpamiętuje warszawskie autobusy, bawi się w działkowca, a do tego opowiada kompletnie wykręcone historie. Chociaż wolałem go w garniturze kiedy świrował artystę to wersja w bluzie i luźniejszych spodniach też mi odpowiada. Zasłużone podium!


pobraneB.O.K. „Labirynt Babel”

Specyficzny album, od specyficznej grupy, w specyficznym stylu, czyli to co rzadko możemy dostać w rapowym półświatku. W końcu „Labirynt Babel” trzyma się z dala od kanwy muzycznej gatunku, a autor tekstów operuje piórem i głosem po mistrzowsku. Odwołania do muzyki, literatury, kinematografii, myśli filozoficznych. Zmiany tempa, przyśpieszenia, modulacja. Problem jest tylko jeden. Album niszczy bezrefleksyjność – dzieciaki mogą mieć problem z odbiorem…


Pakiet_1Włodi „Wszystko z dymem”

Zwycięzca może być tylko jeden. Podkreślałem i podkreślać to będę, bo gdy pionier gatunku wkracza z solówką świeższą od wyszczekanych dzieciaków, która w dobrym tonie czerpie z obecnych trendów nie można mieć wątpliwości do kogo należy 2014 rok. Pasja, serce i zajawka w „pracy”, eklektyczność w koncepcie, w końcu oldschool w nowo szkolnym wydaniu. WSZYSTKO Z DYMEM!