Peja „Styl Życia G’N.O.J.A.” Recenzja Albumu

Terrorym wraz z wytwórnią Fonografika z dumą informuje, że najnowsza płyta Rycha Peji „Styl życia G’N.O.J.A” ukaże się nakładem firmy Fonografika. Podwójny album (90 minut) zawiera 22 premierowe utwory, nad którymi Rysiek pracował przez ostatnie 2 lata. „Płyta jest bardzo zróżnicowana, jeśli chodzi o warstwę muzyczną, pracowałem z jedenastoma producentami, ale to nie przeszkodziło mi by nadać spójności albumowi” mówi, Richi, który wierzy w powodzenie płyty wzmocniony ostatnimi sukcesami: trasą po Stanach i Kandzie oraz złotą płyta za „Szacunek ludzi ulicy”. „Staramy się dbać o naszych fanów i nie zamulać, dlatego wydajemy dość regularnie, od ostatniej premiery SLU minęły dwa lata, więc jestem winien Wam i sobie nowy krążek lub nawet dwa” śmieje się, Peja, który zwraca uwagę, iż w międzyczasie wydał z Decksem płytę live („Pietnastak”), mówi też o wrześniowej premierze płyty „Mixtape nr IV”: „Uznaliśmy, że płyta Darka wyjdzie wcześniej nie zamierzaliśmy wydawać równocześnie swoich autorskich materiałów, nie chodzi tu o to by się ścigać, kto ile sprzeda uznałem, że odczekam aż Darek wypromuje swój krążek i potem dołożę dwa swoje i w ten sposób godnie zamkniemy rok 2008. Do tego wychodzi jeszcze DVD z okazji 15 lecia działalności SLU, więc nie chcę słyszeć, że się opierdalamy. Dodam, iż mocno boleję, że nie wydamy w tym roku „Fturując 2”, które miksuje Decks, ale wszystko wskazuje na to że przyszły rok też mocno obsadzimy. W planach jest „Fturując 3” z udziałem tylko i wyłącznie ludzi z Poznania, mikstejp Charliego P, który już teraz ma ręce i nogi mocno spętane kaftanem bezpieczeństwa he, he” tłumaczy mocno ubawiony Peja. Zapytany o płytę „Styl życia G’N.O.J.A” bez namysłu odpowiada: „Nie było jeszcze płyty z pod znaku SLU tak mocno dopracowanej pod każdym względem. Mam gości, których szanuję za to co robią i cieszę się, że w takim a nie innym gronie ten materiał został stworzony. Wyznaję zasadę, że rap nagrywać powinno się z osobami bliskimi, dlatego nie ma tu przypadkowych featuringów ani żadnej gwiazdorskiej obsady i dlatego płyta jest szczera, bezkompromisowa i zajebiście brzmiąca. Z tymi gościnnymi udziałami jest tak, że nie chciałem przesadzić celowo wyważyłem proporcje nie jest to album rodzinny do tego stopnia, że w każdym numerze jest gość jak sama nazwa wskazuje jest to projekt solowy, dlatego płyta jest bardziej moja niż nasza, nie podpieram się twórczością innych a zaledwie ją akcentuję. Wiem, że oczekujecie ode mnie czegoś wyjątkowego i taki właśnie jest ten album, każdy znajdzie na nim coś dla siebie, dodam tylko, że jest to hip hop w najczystszej postaci lub, jak kto woli brudny gówniany Sound. TV i radio raczej tego nie zagrają, więc nie będę trendy na przyszły rok zadowolę się złotą płytą pokazując komercji środkowy palec. Byle bym nie musiał czekać na to złoto następne dwa lata” szydzi Rychu. „Jednego jestem pewien ta płyta to zajebisty kawał muzy, na który warto chwilę poczekać i oczywiście kupić w sklepie jak na miłośnika muzyki przystało. Chciałem żeby płyta wyszła trochę szybciej jednak mieliśmy z wytwórnią akcję pod tytułem czyszczenie sampli. Mianowicie w numerze „Na dnie” wykorzystałem wraz ze Sqrą sampel z utworu Anny Jurksztowicz i Krzesimira Dębskiego („Zmysły precz” motyw przewodni z filmu J. Machulskiego, „Kingsajz”), więc czekaliśmy na zgodę od twórców i wykonawców jak również autora tekstu Jacka Cygana. Nie chciałem kolejnego syfu jak w przypadku „Głuchej nocy”, więc w porę zadbałem o to by kawałek nie budził niezdrowych kontrowersji. Zgoda jest, za co dziękuję w/w artystom i sam z wytęsknieniem wyczekuję pierdolonej premiery”.