BRADDU „DEMO(NSTRUJE)”

1780195_444149219048258_1929081050_o

BRADDU „DEMO(NSTRUJE)”

Fan całodobowego smażenia, niebrzydkich panienek i wielu muzycznych wcieleń. Mowa oczywiście o Braddu. Już w 2013 roku mieliśmy iść do Empiku, chwycić „Hottape” i udać się do kasy. O legalnym wydawnictwie ani widu, ani słychu, a zamiast „Hottape’u” dostaliśmy projekt(?) „Demo”. Znak pytania został postawiony nie bez przyczyny, ponieważ projekt zobowiązuje do jakiegoś zamysłu, porządku. Demo z tym nie ma nic wspólnego.

YouTube Preview Image

Ważące ponad 300 mb, trwające 2,5 godziny demo jest najluźniejszym albumem w polskim rapie. To po prostu spakowane numery Bradda z ostatnich lat. Stop. Rewind. Numery to za duże słowo. To szkice, pomysły, remixy ale tez od początku do końca autorskie tracki, które mają odpowiednią długość i jakość studyjną. Demo pokazuje jak poglądy i styl Bradda ciągle ewoluują, ponieważ w paczce otrzymujemy również „Promo” z 2010 kiedy to autor poruszał się w nieco innej stylistyce. Teraz jest to pokazujący pazur wilk, który jest rządny mainstreamu, innym razem upalony, zwolniony do granic gość, czasem sentymentalny i borykający się ze swoimi emocjami, innym razem sprośny erotoman („Nasty” w towarzystwie Reda jest już klasykiem, a„Idź na całość” opływa seksem), kiedy indziej serwuje iście życiowe teksty a’la „Zła strona Internetu”, żeby za chwile wplatać wersy pokroju „szukasz przekazu nie szukaj go tutaj, bo trapy to bragga i wkładam w to chuja”. Panczlajny wychodzą mu naturalnie, porównania zazwyczaj są bardzo trafne, a rymy niedokładne (chociażby „Droga po sukces”) -co w moim mniemaniu jest ogromną zaletą.

To jak Braddu porusza się po bitach zasługuje na najwyższe uznanie. Przyśpieszenia wychodzą na świetnej dykcji, gdy zwalnia nie traci rytmu, gdy zaczyna podśpiewywać („Dlaczego ty” – WOOOW) tracki nabierają nośności, ale gdy surowo przewija zwrotkę wpisuje się w uliczna konwencje. Braddu to wykonawca o wielu twarzach, jak mówi o sobie, „romantyk i skurwiel dwie strony jak 50”. Na polu muzycznym jest bardzo podobnie. Czy leci na klasycznej pętli rodem z Dilated Peopels, czy na połączeniu westcoastowego vibeu z trapem („Fresh Island” z Sagem, które finalnie nie zmieściło się na „Demo”) to zawsze wypada świetnie. Producenci pokroju Juicego, czy Kaersona świetnie rozumieją jego styl i swoje produkcje starają się tworzyć w oparciu o najnowsze trendy, które mistrzowsko współgrają z charyzma tego utalentowanego emce. Szkic numeru z 2stym, albo Kajmanem to soczyste trapowe bangery. Z drugiej strony gorące tracki pokroju „Napoleona”, „Prywatki”, „Brrr” ociekają panczlajnami, ale też imprezowym klimatem. Nie mogę pominąć remixu „One of those nights” Juicy J, które biło rekordy odsłuchu w moim odtwarzaczu, udziału takich raperów jak Tede, czy Bezczel, albo odświeżonej wersji „Nienawidź grę, a nie gracza”, w której Braddu wypada równorzędnie przy takich gościach jak Gural i Kaczor.

YouTube Preview Image

Pamiętam jak usłyszałem Bradda pierwszy raz. Ktoś podrzucił mi go z tekstem ‘gość wkładający kij w mrowisko’. Z dużym dystansem słuchałem tych słów, w końcu rzadko ktoś robi na mnie wrażenie. Jednak szybko musiałem zdjąć czapkę z głowy i oddać pokłon za skillsy, których nie jeden mainstreamowy gracz by pozazdrościł. Szkoda, że nikt nie chce zainteresować się tym gościem, a każde plany wydawnicze kończą się fiaskiem. On zasługuje na legal, jest głodny rapu, a w czasie gdy stara gwardia się przejadła rok 2014 wydaje się być idealnym momentem na odważne kroki. Trzymam kciuki Braddu i czekam aż położę fizyk twojego krążka na polce. Demo? Wkręca się bardziej niż oficjalne albumy. A teraz ty dzieciaku powiedz, który z twoich idoli da ci 2,5 godziny muzyki za darmo. TNRG.

YouTube Preview Image