Krótko o „20/20 Evergreen”.

20 lat na scenie to nie lada wydarzenie. Taką rocznicę w tym roku obchodzi poznański zespół Slums Attack. Jako jedyna epika pofatygowała się zrobić z tej okazji event : przeogromny, jubileuszowy koncert w Hali Arena oraz płyta „20/20 Evergreen”. My dzisiaj o tym drugim, czyli składance, która w dniu koncertu, a dokładniej 26.10.2013 miała swoją oficjalną premierę.

YouTube Preview Image

„20/20 Evergreen” to składanka podsumowująca dotychczasową działalność zespołu Slums Attack. Działalnością bogatą, różnorodną, która na przestrzeni lat ewoluowała. Dlatego też nie uraczymy tu utworów sygnowanych projektem Rychu Peja SoLUfka. Dostajemy za to przekrój kawałków począwszy od pierwszej demówki, skończywszy na najnowszym CNO2. Po drodze zahaczając po absolutny klasyk polskiego rapu – „Na legalu?”, czy moim zdaniem najbardziej niedocenioną płytę, czyli „Najlepszą obroną jest atak”.  Co ciekawe autorzy wyselekcjonowali numery sami. Obiektywnie trzeba przyznać, że cel został osiągnięty, ponieważ z każdego jednego albumu został wybrany jakiś track – czasem lepszy numer z innego albumu na tym ucierpiał, jednak z pewnością niełatwo było przebierać. Czy to w starych klasykach pokroju „Głuchej nocy”, „Co Cię boli”, czy „Mój rap moja rzeczywistość”, skończywszy na nowych kolaboracjach z legendami amerykańskiej sceny takimi jak ONYX, Masta Ace, czy Jeru The Damaja. Oprócz znanych i lubianych „hitów”, otrzymujemy dwa premierowe utwory, czyli „20/20” oraz „Evergreen”. Poza tym spod ręki Whitehouse’ów wyszły dwa remixy odpowiednio do „The Bridge” i „Collabo”. Ciekawym dodatkiem jest wkładka, która jest przelotem po dotychczasowej dyskografii i zebraniem najważniejszych faktów, ale też niekiedy odczuć dotyczących poszczególnych krążków. Okładka plus krótki opis każdej z dotąd wydanych płyt to naprawdę coś fajnego, a gdy dodamy do tego stosunkowo długi tekst od Peji i Decksa, który nie ogranicza się do 2-3 zdań, to otrzymujemy album, który z pewnością warto mieć w kolekcji. O ile sama książeczka robi wrażenie po oszczędnym „CNO2”, o tyle sama okładka jest bardzo prosta – za prosta. Jako fan Slums Attack trochę się zawiodłem na projekcie graficznym.

YouTube Preview Image

Nie ma co zbyt długo się rozwodzić – tę płytę trzeba po prostu mieć. Dla fanów SLU pozycja obowiązkowa, a dla świeżaków okazja by nadrobić zaległości ze starszych albumów. Na koniec chciałbym pogratulować Peji i Decksowi 20 lat na scenie oraz podziękować za muzykę, która była ze mną w trudnych momentach, ale też ukształtowała niektóre moje poglądy. Pozostaje mi życzyć kolejnych sukcesów na polu artystycznym i nie odczuwania ciężaru wieku – w końcu w Stanach weterani pokazują, że mimo upływu lat wciąż mają energię na scenie i w studio. Wielka szacunek, wielka piona.