Klasycznie

W czasach świetności Ślizgu, sześć-piątek, baggy dżinsów i piwa EB, była sobie muzyka. Był sobie rap. Tfu. Był sobie hip-hop! Było sobie WWO (a tam – uwaga, postać prawie już komiksowa – Jędker realista!). Był sobie Warszafski Deszcz. Była sobie Molesta Ewenement. Był sobie Peja. Był sobie Fenomen. Gdzieś tam pewnie był też ostatni (tak serio ostatni) Mohikanin i równie ostatni – albo nawet bardziej – wędrujący dinozaur t-rex. Egzotyka w pełnym wydaniu.

Dziś, wracając do tych zamierzchłych lat, myślimy sobie: klasyka. Albo lepiej, myślimy sobie: to były czasy! I zamykamy się na nowości, tkwiąc w tej, jakże wspaniałej, postkomunistycznej rzeczywistości, której największym przysmakiem był ocet, a mięso, niekoniecznie pierwszej świeżości – ba, przeżywające drugą młodość! – było towarem luksusowym, możliwym do zdobycia (na swoistego rodzaju polowaniu…), tylko pracownikom sklepów mięsnych, albo silniejszym, którzy – wiadomo od lat – potrafią przetrwać w dżungli i – ewentualnie – wydłubać oko (za oko), albo wybić ząb (za ząb, rzecz jasna).

Bardzo dużo zmieniło się od tych czasów, tak sobie myślę. Nie uwierzę, jeśli ktoś mi powie, że nie usłyszał kiedyś od mamy, babci czy cioci Basi tekstu „za moich czasów…”. Żyjemy dzisiaj. Teraz są nasze czasy i niech gówno nas obchodzi, co było kiedyś, jak babcia Stasia była nastolatką. Move on, ludzie. Gdzie bylibyśmy dziś, gdyby ludzie pierwotni nie wykazali się nawet minimalną inicjatywą ZMIANY?!

Staram się zawsze patrzeć szerzej na problem, ale coraz częściej wydaje mi się, że ta owiana złą sławą MENTALNOŚĆ POLAKÓW to faktycznie nasze piętno narodowe. I choć nasze pokolenie – pokolenie 80’s & 90’s to ludzie zwykle (mniej, lub bardziej) wykształceni, nowocześni, ba – europejscy, to z dziada pradziada staliśmy się markotni, ciągle spoglądający za siebie. I krzywdzimy w ten sposób muzykę. Krzywdzimy artystów. Samych siebie też krzywdzimy, bo nie dopuszczamy do siebie sztuki i nie rozwijamy się. Bo kiedyś to była muzyka. Kiedyś to był rap. Kiedyś to były czasy.

Nie chcę odcinać się od przeszłości, która mocno mnie dotyka, która mnie ukształtowała, poniekąd też pokazała możliwości, drogi, którymi mogę iść czy błędy, których nie popełniać. Żyjmy w zgodzie z przeszłością, ale nie zamykajmy się na przyszłość, albo nawet, co gorsza – teraźniejszość. Niczym Numer Raz – zawsze spoko – iść do mc donaldsa i kupić zestaw klasyczny, ale jak tylko pojawi się super promocja na nowego burgera, to biegniesz po niego przy najbliższej okazji. Zawsze spoko mieć reeboki classic, ale jak tylko reebok wypuszcza nową linię bucików, to zaczynasz się ślinić i montować grube hajsy, żeby mieć nowy, fajny obuw i być królem na dzielni. Zawsze spoko zapuścić stary kawałek WWO, którego tekst znasz na pamięć od przodu do tyłu, od prawej do lewej i o północy mógłbyś polecieć cały na free. Tylko bądź, człowieku, otwarty i tolerancyjny, bo wszystko idzie do przodu. Ty też taki bądź – nie tylko w słowach, ale i czynach.